Krzysztof Strobel — strona główna
Artykuły / Rynek w praktyce
Rynek w praktyce

AI Cię Pominie

Nie dlatego, że jesteś za stary. Dlatego, że nowy pośrednik może Cię po prostu nie zobaczyć.

Krzysztof Strobel31 maja 2026Około 4 min czytania
Okładka artykułu

Rozmowa z Franciszkiem Georgiewem nie jest o gadżecie. Jest o nowym interfejsie decyzji.


Siedzę naprzeciwko Franciszka Georgiewa i mam wrażenie, że rozmawiamy o czymś, co jeszcze wielu ludzi traktuje jak ciekawostkę.

A to już przestaje być ciekawostka.

AI nie jest dziś tylko maszynką do pisania maili, streszczania artykułów i układania ładnych zdań. To był pierwszy etap. Taki salon pokazowy, gdzie człowiek wchodził, klikał, dziwił się i mówił: „No, nawet niezłe”.

Teraz zaczyna się etap drugi.

AI staje się pośrednikiem między człowiekiem a decyzją.

Co kupić.
Komu zaufać.
Jak rozwiązać problem.
Gdzie szukać odpowiedzi.
Którą firmę w ogóle wziąć pod uwagę.

I tu robi się ciekawie. Albo nieprzyjemnie. Zależy, z której strony patrzymy.

Bo jeśli klient za chwilę nie będzie zaczynał od Google’a, tylko od rozmowy z AI, to pytanie nie brzmi już: „czy jesteś wysoko w wynikach wyszukiwania?”.

Pytanie brzmi: czy AI w ogóle wie, że istniejesz.

A jeśli wie, to czy umie Cię polecić.

To jest moment, w którym wiele firm może dostać bardzo cichy rachunek za lata komunikacyjnego lenistwa. Bez dramatu. Bez komunikatu o błędzie. Bez wielkiej katastrofy na ekranie.

Po prostu klient zapyta.

AI odpowie.

A Twojej firmy w tej odpowiedzi nie będzie.

Nie dlatego, że zniknęła.
Dlatego, że nowy pośrednik jej nie zobaczył.

W tej rozmowie jest jeszcze drugi, bardzo ważny wątek. Moim zdaniem nawet ważniejszy dla ludzi po czterdziestce i pięćdziesiątce.

Bo my bardzo często patrzymy na AI jak na technologię dla młodych.

Dla tych, którzy klikają szybciej.
Dla tych, którzy urodzili się z telefonem w ręku.
Dla tych, którzy mówią dziwnym językiem narzędzi, pluginów, modeli i automatyzacji.

A Franciszek mówi rzecz odwrotną.

Doświadczenie może być przewagą.

Nie ozdobą.
Nie wspomnieniem po dawnych czasach.
Nie zasługą do oprawienia w ramkę.

Przewagą.

Bo AI nie nagradza tylko tego, kto zna najnowszą nazwę aplikacji. AI bardzo mocno nagradza tego, kto potrafi dobrze zdefiniować problem.

A człowiek, który przeżył kilka kryzysów w firmie, widział ludzi w zmianie, zatrudniał, zwalniał, sprzedawał, kupował, przegrywał i zaczynał od nowa, często lepiej rozumie, gdzie naprawdę leży problem.

Młodszy przedsiębiorca może powiedzieć: „Ludzie nie wykonują procedury, więc trzeba napisać lepszą procedurę”.

Człowiek z doświadczeniem zapyta inaczej: „Dlaczego oni nie chcą tego robić? Czego nie rozumieją? Co im przeszkadza? Gdzie jest brak sensu, a gdzie brak odpowiedzialności?”.

To jest różnica.

AI nie zrobi z pustego pytania mądrej decyzji. Może zrobić z niego ładną odpowiedź. To nie to samo.

I dlatego najgorsze, co można dziś zrobić, to wejść do AI raz, dostać średnią odpowiedź i powiedzieć: „E, to nic specjalnego”.

To jest tak, jakby wejść pierwszy raz do siłowni, źle ustawić maszynę, pociągnąć dwa razy za linkę i uznać, że mięśnie to przereklamowana sprawa.

AI trzeba ciągnąć za język.

Powiedzieć: nie o to mi chodzi.
Za ogólnie.
Za technicznie.
U mnie w firmie to nie przejdzie.
Mój szef tego nie kupi.
Mój klient tego nie zrozumie.
Sprowadź to do konkretu.
Pokaż mi pierwszy ruch.

I dopiero wtedy zaczyna się praca.

Nie magia.
Praca.

Franciszek opowiada też o czymś, co mnie szczególnie zatrzymało: o używaniu AI jako lustra.

Nie wyroczni.
Nie guru.
Nie elektronicznego ojca, który wie lepiej, co masz zrobić z życiem.

Lustra.

Nagrywasz notatki głosowe. Opowiadasz, co Cię dziś zmęczyło, co Cię ucieszyło, kiedy miałeś energię, kiedy wróciłeś do trybu przetrwania.

Po tygodniu AI może pokazać Ci wzór.

Zobacz, tu mówisz ciągle językiem braku.
Tu wracasz do tej samej wymówki.
Tu pojawia się energia.
Tu zaczynasz żyć, a tu tylko odpierać dzień.

To może być bardzo mocne.

Ale pod jednym warunkiem: decyzja zostaje po Twojej stronie.

Nie możemy oddać technologii odpowiedzialności za życie. Możemy użyć jej do tego, żeby zobaczyć więcej, nazwać precyzyjniej i działać szybciej.

To jest zdrowa proporcja.

AI jako rozmówca.
AI jako lustro.
AI jako strateg.
AI jako trener, który w pewnym momencie mówi: dość gadania, idź i zrób.

Bo refleksja bez działania jest bardzo elegancką formą stania w miejscu.

Można sobie pięknie opowiedzieć własną niemoc.
Można ją nawet nazwać, skatalogować i ozdobić cytatem.
Tylko że życie od tego nie rusza.

I tu wracamy do tytułu.

AI Cię pominie.

Jako człowieka, jeśli nie nauczysz się z nim rozmawiać.

Jako firmę, jeśli nie nauczysz się być czytelnym dla nowego pośrednika.

Jako markę, jeśli Twoja komunikacja będzie mgłą, której nie rozumie ani klient, ani algorytm.

Jako specjalistę, jeśli uznasz, że doświadczenie zwalnia Cię z nauki nowego języka.

Nie zwalnia.

Ale dobra wiadomość jest taka: nie musisz zaczynać od programowania, automatyzacji i wielkich systemów.

Zacznij prościej.

Dzisiaj wejdź do AI i zadaj jedno pytanie z własnego życia albo pracy. Nie techniczne. Prawdziwe.

Na przykład:

„Mam 25 lat doświadczenia w handlu i nie wiem, jak mogę używać AI w codziennej pracy. Zadawaj mi pytania, aż znajdziemy pierwszy praktyczny przypadek”.

A potem nie poddawaj się po pierwszej odpowiedzi.

Dopytaj.
Popraw.
Zakwestionuj.
Powiedz, że to zbyt ogólne.
Poproś o wersję dla Twojej firmy, Twojego stanowiska, Twojego klienta, Twojego wieku, Twojej energii.

Bo nowy świat nie zaczyna się od tego, że masz perfekcyjne narzędzie.

Zaczyna się od tego, że przestajesz pytać starymi pytaniami.

I zaczynasz rozmawiać z nowym pośrednikiem tak długo, aż przestanie być sztuczką, a zacznie być przewagą.

Rozmowa z Franciszkiem Georgiewem jest właśnie o tym.

Nie o AI jako zabawce.
Nie o AI jako religii.
Nie o AI jako straszaku.

O AI jako nowym języku decyzji.

A języka, jak wiadomo, najlepiej nauczyć się nie z definicji.

Tylko zaczynając mówić.

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.