Prawo Miało Dawać Wolność. Stworzyliśmy Z Niego Więzienie
Rozmawiam z Prof. Mariusz Miąsko.

O odcinku
Prawo miało wyznaczać granice wolności. Prof. Mariusz Miąsko pokazuje, jak nadmiar przepisów, drakońskie kary i państwo finansowane kolejnym długiem tworzą system, który może zmiażdżyć własnych obywateli.
To druga część rozmowy o Prawnym Bezprawiu. W pierwszym odcinku zatrzymaliśmy się przy problemie, którego zwykle nie widzimy: sam przepis nie jest jeszcze normą prawną, a prawnicy nie mają jednego, uzgodnionego katalogu ani kolejności reguł jego interpretowania. Teraz pytamy, co dzieje się z państwem, kiedy prawo rośnie szybciej niż zdolność obywatela do jego poznania, a odpowiedzią systemu stają się kolejne nakazy, zakazy i kary.
📌 STOWARZYSZENIE MY PRZEDSIĘBIORCY - KONTAKT
☎️ Telefon: 731 122 225
🌐 Strona internetowa: https://www.myprzedsiebiorcy.org/
✉️ E-mail: kontakt@myprzedsiebiorcy.org
Gość opowiada o próbie zbudowania inżynierii prawa — systemu pozwalającego przechodzić od treści przepisu do jednoznacznego wyniku. Wyjaśnia, dlaczego modele językowe mogą pomagać w docieraniu do informacji, ale jako narzędzia probabilistyczne nie dają deterministycznego rozstrzygnięcia, którego wymaga stosowanie prawa. Jeżeli wynik zostaje wybrany dlatego, że częściej pojawiał się w tekstach albo wyrokach, popularność odpowiedzi zaczyna zastępować jej logiczną poprawność.
Rozmawiamy również o skali przeregulowania. W rozmowie pada 33 tysiące stron nowych polskich przepisów rocznie i około 50 tysięcy po doliczeniu regulacji unijnych. W ciągu dekady daje to pół miliona kolejnych stron, z którymi obywatel ma się zapoznać i których ma przestrzegać. Problem nie polega już na braku chęci do czytania. Tego systemu nie da się objąć w tempie, w którym jest produkowany.
Widać to szczególnie w prawie drogowym. Przepisy próbują opisać miliony możliwych sytuacji, lecz nie uwzględniają ich kontekstu. System odpowiada coraz wyższymi mandatami, odbieraniem samochodów i sankcjami, których koszt może ponosić nie tylko sprawca, lecz także jego rodzina. Czy celem kary nadal jest poprawa bezpieczeństwa, czy już zebranie pieniędzy i nauczenie społeczeństwa posłuszeństwa?
Ten sam mechanizm wraca w prawie pracy i regulacjach dotyczących przedsiębiorców. Rozwiązania tworzone przez urzędników i teoretyków potrafią odbierać ludziom możliwość wyboru formy współpracy, ignorować realia prowadzenia firmy i nakładać kolejne koszty w imię ochrony. Przybywa przepisów, ale model ich tworzenia pozostaje — jak mówi gość — siedemnastowieczny, osiemnastowieczny albo dziewiętnastowieczny.
Druga część prowadzi od diagnozy do działania. Mówimy o zgłaszaniu poprawek podczas prac podkomisji sejmowych, przygotowywaniu petycji, projektów ustaw i rozporządzeń oraz budowaniu zespołów prawników, naukowców, przedsiębiorców i praktyków. Gość przedstawia ideę Rządu Przedsiębiorców i Stowarzyszenia My Przedsiębiorcy: struktur działających poza partyjnym podziałem, które mają wnosić kompetencje do procesu stanowienia prawa.
Ta rozmowa nie kończy się na narzekaniu. Kończy się poleceniem reakcji. Jeśli prawo i państwo mają znowu służyć ludziom, obywatele muszą przestać ograniczać się do wzruszenia ramionami i wejść w miejsca, w których naprawdę powstają przepisy.
W odcinku:
– czym różni się prawdopodobna odpowiedź modelu językowego od deterministycznego wyniku prawnego,
– dlaczego nadmiar regulacji prowadzi do faktycznej niemożności przestrzegania prawa,
– kiedy kara przestaje chronić, a zaczyna tresować,
– dlaczego prawo pracy odbiera stronom możliwość wyboru,
– jak obywatele i eksperci mogą uczestniczyć w tworzeniu przepisów,
– czym różni się dług inwestycyjny od finansowania bieżącej konsumpcji,
– dlaczego kondycja przedsiębiorców wpływa na szkoły, szpitale i całe państwo.
Jeżeli prawo jest tak rozbudowane, że człowiek nie może go poznać, a jego znaczenie zależy od interpretatora, czy nadal chroni obywatela — czy już tylko wymaga od niego posłuszeństwa?



