Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Krzysztof Strobel
Rynek w praktyce · Notka · Krzysztof Strobel

Odpowiedzialność państwa. Kto rozlicza wyrok? — Prof. Mariusz Miąsko

Krzysztof Strobel2 listopada 2026

Państwo wybrało generalnych wykonawców, którzy — według relacji Prof. Mariusza Miąsko — nie zapłacili podwykonawcy. Do więzienia trafił podwykonawca. Tak opowiedziana historia pana Wolaka jest oskarżeniem prawa, które na końcu łańcucha cudzych decyzji potrafi znaleźć człowieka do ukarania. Znacznie trudniejsze okazuje się pytanie o odpowiedzialność za sam ten łańcuch.

Odpowiedzialność państwa nie kończy się na obywatelu

Wolak pracował przy budowie dróg krajowych i autostrad. Jak mówi profesor, nie otrzymał pieniędzy od generalnych wykonawców wybranych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Nie zapłacił więc kolejnym podwykonawcom. „No i jego wsadzili do więzienia” — tak Prof. Mariusz Miąsko zamyka ten fragment historii.

Dla człowieka kara ma konkretny wymiar: odebrany czas, przerwane działanie, utraconą wolność. Dla instytucji sprawa może zakończyć się wykonaniem wyroku. Tu powstaje zasadnicza nierówność. Obywatel nie może odłożyć skutków decyzji do archiwum. Musi z nimi żyć. Dlatego odpowiedzialność państwa nie może kończyć się tam, gdzie zaczyna się odpowiedzialność skazanego.

Bez rozliczenia decyzji błąd może się powtórzyć

Pytanie o sędziego, który wydał taki wyrok, bywa przedstawiane jako podważanie powagi sądu. Tymczasem właśnie powaga tej władzy wymaga pytań. Kto odbiera człowiekowi wolność, podejmuje decyzję o skutkach, których nie da się całkowicie odwrócić. Szacunek dla urzędu nie może oznaczać zgody na wyłączenie jego decyzji z oceny.

Jest w tym również problem jakości całego prawa. Jeżeli po krzywdzącym rozstrzygnięciu badamy wyłącznie zachowanie obywatela, nie dowiemy się, co należy zmienić po stronie państwa. Wadliwa reguła pozostanie regułą. Sposób jej stosowania pozostanie wzorcem. Kolejny człowiek może przejść tę samą drogę, a każdą z tych historii będzie można osobno nazwać nieszczęśliwym przypadkiem.

To właśnie chroni wygodna opowieść o bezosobowym „systemie”: pozwala potępić rezultat bez wskazania decyzji, która go umożliwiła. Gniew rozprasza się na państwo w ogóle. Konkretne prawo i konkretne rozstrzygnięcie mogą przetrwać tę krytykę bez uszczerbku. Społeczeństwo ponosi wtedy koszt nie tylko utrzymania więźnia, o którym mówi profesor, lecz także niewyciągnięcia wniosków na przyszłość.

Wyrok powinien uruchamiać także ocenę prawa

Za skandaliczne uważam prawo dopuszczające finał opisany przez mojego gościa, skandaliczny wyrok i uchylanie się od oceny odpowiedzialności tego, kto go wydał. Standard powinien być jasny: przy ocenie krzywdzącej decyzji trzeba prześledzić drogę do niej — od konstrukcji przepisu po sposób jego zastosowania. Ustalić, co zawiodło, kto za daną decyzję odpowiada i co zmienić, żeby nie odtworzyć tego samego mechanizmu wobec następnego człowieka.

Państwo, które potrafi ukarać obywatela, a nie potrafi wyciągnąć wniosków z własnych decyzji, nie staje się od surowości mądrzejsze. Staje się tylko sprawniejsze w powtarzaniu krzywdy.

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.