Opatrunki, materiały do budowy domów, wiązanie toksyn i metali ciężkich. Prof. Bożena Muszyńska wymienia zastosowania grzybów, które prowadzą przez kilka odległych dziedzin. Dla odbiorcy przyzwyczajonego do koszyka i kuchni to niemal osobny świat. Powstaje pytanie: jak wiele z tej potęgi pozostaje poza naszym spojrzeniem tylko dlatego, że wiedza o niej krąży w zamkniętym obiegu specjalistów?
Odkrycie musi jeszcze stać się zrozumiałe
Pani Profesor mówi o wynikach swoich badań opublikowanych w międzynarodowych czasopismach. Trzeba jednak do nich dotrzeć, a potem poradzić sobie z językiem danej dziedziny. Sama przyznaje: „Ja jak czytam prace nie z mojej dziedziny, to też często nie wiem co tam jest i o co chodzi”. To zdanie naukowca z niemal czterdziestoletnim doświadczeniem dobrze ustawia problem. Dostęp do publikacji i dostęp do jej znaczenia to dwie różne rzeczy.
W przypadku grzybów ta różnica jest szczególnie ciekawa. Potrafimy rozpoznać produkt na straganie, znamy jego smak, mamy rodzinny przepis. Ta bliskość daje poczucie znajomości. Tymczasem opatrunek czy materiał wiążący zanieczyszczenia wymagają zupełnie innego spojrzenia. Znajome organizmy mogą mieć zastosowania, o których nigdy nie mieliśmy okazji usłyszeć w zrozumiałym języku.
Wielkie możliwości potrzebują konkretnego wyjaśnienia
Samo hasło „grzyby mają ogromny potencjał” niewiele jeszcze daje czytelnikowi. Dopiero przykład pokazuje skalę. Prof. Bożena Muszyńska mówi o chitozanie pochodzenia grzybowego i materiałach opatrunkowych. Wskazuje też zdolność wiązania określonych substancji na powierzchni materiału. Obok pojawiają się zastosowania budowlane, a nawet trumny wytwarzane z grzybów w Skandynawii. Każdy z tych przykładów przesuwa granicę wyobraźni w inną stronę.
Dla odbiorcy stawką jest możliwość zrozumienia, co kryje się za efektowną zapowiedzią. Nazwa związku może brzmieć obco, ale zadanie materiału już nie: służy jako opatrunek, wiąże zanieczyszczenia, znajduje zastosowanie w budownictwie. Właśnie tak wiedza zaczyna coś znaczyć poza własną specjalnością. Czytelnik może powiązać ją z problemem, który rozpoznaje.
Dla współpracy nauki z przemysłem widzę tu kolejne zadanie: wyjaśniać wyniki tak, żeby mógł je zrozumieć także ktoś szukający rozwiązania w innej dziedzinie. W rozmowie Pani Profesor wspomina badania dla producentów i analizy prowadzone w odpowiedzi na konkretne pytania. To pokazuje, że między laboratorium a praktyką potrzebna jest rozmowa w obie strony.
Popularyzacja powinna pokazywać skalę bez utraty szczegółu
Dobry standard to połączenie zastosowania z właściwością, która je umożliwia. Co dany materiał robi? W jakim zadaniu może się przydać? Czego jeszcze szukają badacze? Taki opis pozwala dostrzec rozmach bez zastępowania wiedzy samym zachwytem. Książka i rozmowa z naukowcem mogą pełnić właśnie tę funkcję: udostępniać dorobek ludziom, którzy nie mają jego specjalistycznego przygotowania.
Potęga grzybów zasługuje na język, który pozwoli ją zobaczyć. Odkrycie poszerza wiedzę nauki; dobre wyjaśnienie poszerza świat odbiorcy.