Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Krzysztof Strobel
Rynek w praktyce · Notka · Krzysztof Strobel

Politycy zaciągają długi. Obywatele płacą za ich decyzje | Prof. Mariusz Miąsko

Krzysztof Strobel27 października 2026

„Dajcie mi pieniądze, żebym mógł wam zapłacić” — tak Prof. Mariusz Miąsko opisuje państwo zaciągające kolejne zobowiązania na obsługę wcześniejszych długów. Politycy podejmują decyzje, a pieniądze na ich skutki mają wypracować obywatele. Skandal polega na tym, że władza może przedstawiać pożyczone pieniądze jako własną zasługę, choć rachunek za tę hojność trafia do ludzi, którzy ją utrzymują.

Kredyt państwa nie obciąża prywatnego konta ministra

Polityk ogłasza wydatek i może się nim pochwalić. Obywatel dostaje zobowiązanie do sfinansowania wspólnego państwa, również z odsetkami od wcześniejszych decyzji. Koszt kredytu nie jest potrącany z prywatnego majątku człowieka, który zdecydował o jego zaciągnięciu. Płaci budżet. Czyli pieniądze, które trzeba zebrać od ludzi i gospodarki albo znowu pożyczyć.

Tu rozchodzą się polityczna korzyść i finansowa odpowiedzialność. Rządzący mogą odejść, przegrać wybory, zmienić stanowisko. Dług zostaje. Utrata fotela nie spłaca ani złotówki i nie zwraca podatnikom kosztów nieodpowiedzialnego gospodarowania. Obywatele nie mogą zakończyć spłaty wraz z końcem kadencji autorów zobowiązań.

Nazywanie tego po prostu „finansowaniem potrzeb państwa” zaciera pytanie o to, kto stworzył te potrzeby i dlaczego nie zapewnił dochodów na ich pokrycie. Szczególnie wtedy, gdy następna pożyczka jest potrzebna już na koszt poprzedniej. To nie jest powód do chwalenia się sprawnością rządzenia. To powód do rozliczenia ludzi, którzy doprowadzają państwo do takiej zależności.

Gierek pożyczał także na to, co później zarabiało

Na tym tle Prof. Mariusz Miąsko przywołuje kredyty Gierka na huty, zakłady chemiczne, stocznie i fabryki samochodów. Wskazuje na produkcję oraz sprzedaż statków i samochodów, z których płynęły do Polski realne pieniądze. „To były kredyty, ale na cele inwestycyjne”. Po wydaniu pieniędzy pozostawały zakłady przynoszące wpływy.

W porównaniu z przejadaniem kolejnych pożyczek te konkretne decyzje mogą uchodzić za genialne posunięcia gospodarcze. Nie trzeba do tego pochwalać całych rządów Gierka. Wystarczy zachować elementarne rozróżnienie: kredyt na źródło przyszłych przychodów i kredyt na zapłatę odsetek nie dają gospodarce tego samego rezultatu.

Przy obsłudze długu pieniądze otrzymuje wierzyciel. Z samego wykonania przelewu nie powstaje ani fabryka, ani produkcja, ani sprzedaż. Jeżeli brakuje dochodów i tę samą operację trzeba powtarzać, obywatele utrzymują już nie tylko bieżące państwo. Finansują także koszt jego wcześniejszego życia ponad możliwości.

Mandat do rządzenia nie jest zgodą na dowolny rachunek

Rządzący powinni odpowiadać za skutki zadłużania, a nie tylko ogłaszać cele wydatków. Rozliczenie musi obejmować koszt kredytu, rezultat wykorzystania pieniędzy i źródło spłaty. Podpisy pod tymi decyzjami nie mogą znikać za bezosobowym określeniem „dług państwa”. Państwo nie podjęło decyzji samo. Podjęli ją konkretni ludzie.

Przedsiębiorcy i pracownicy muszą wypracować środki, z których państwo się utrzymuje. Nie można bez końca dokładać im zobowiązań, a potem przedstawiać ich spłaty jako problemu odziedziczonego po poprzednikach. Każda kolejna ekipa odpowiada za własne decyzje o powiększaniu tego rachunku.

Polityk, który rozdaje pożyczone pieniądze, nie jest darczyńcą. Niech nie przypisuje sobie hojności ludzi, którzy będą musieli je oddać.

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.