Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Krzysztof Strobel
Rynek w praktyce · Notka · Krzysztof Strobel

Politycy mają służyć obywatelom. Rozliczajmy skutki | prof. Mariusz Miąsko

Krzysztof Strobel20 października 2026

400 interwencji w szesnaście lat. Prof. Mariusz Miąsko chce zwiększyć skalę działania do 40 tysięcy w trzy lata, budując organizacje i wprowadzając ekspertów do instytucji państwowych. Ta ambicja stawia pytanie o odpowiedzialność ludzi, których już zatrudniliśmy do spraw publicznych. Skoro politycy mają służyć obywatelom, dlaczego obywatele muszą tworzyć struktury zdolne naprawiać skutki ich pracy?

Politycy mają służyć obywatelom, nie rozliczać się sami

Uchwalenie ustawy jest wykonaniem czynności. Dopiero jej skutki pokazują, czy wykonano dobrą pracę. Kiedy polityk przedstawia sam fakt przyjęcia przepisu jako sukces, próbuje zamknąć ocenę dokładnie w chwili, w której dla obywatela zaczyna się sprawdzian.

To wygodny mechanizm: pomylenie aktywności ze skutecznością. Liczbę projektów można pokazać na konferencji. Liczbę obowiązków można przedstawić jako dowód porządkowania państwa. Znacznie trudniej odpowiedzieć, czy człowiek objęty tym porządkiem rzeczywiście zyskał, czy dostał tylko kolejną rzecz do wykonania pod groźbą kary.

Prawo do podejmowania decyzji nie daje politykowi prawa do samodzielnego wystawienia sobie oceny. Obywatele powierzają mu reprezentowanie swoich interesów. Nie udzielają zgody, by każdy narzucony im ciężar ogłaszał osiągnięciem tylko dlatego, że zdołał go przegłosować.

Wiedza musi dotrzeć przed podpisaniem ustawy

„Chcemy mieć swoich ekspertów, nasączyć swoimi ekspertami wszystkie instytucje państwowe” — mówi profesor. W dalszej części rozmowy wyjaśnia, że chodzi o pracę w podkomisjach sejmowych, zespołach doradczych i przygotowywanie propozycji zmian prawa. Rząd przedsiębiorców ma wprowadzić do tych miejsc kompetencje ludzi znających praktyczne skutki regulacji.

Dla pojedynczego człowieka stawką jest możliwość decydowania o własnej pracy i życiu. Przywołany w rozmowie spór o formy zatrudnienia dotyczy właśnie tego, kto ma rozstrzygać, jakie rozwiązanie odpowiada stronom. Gdy decydent pomija ich rozeznanie, odbiera im sprawczość, choć to oni będą żyli z konsekwencjami jego wyboru.

W skali gospodarki ten sam sposób myślenia oznacza marnowanie wiedzy rozproszonej między firmami i pracownikami. Jeśli doświadczenie praktyków nie dociera do procesu stanowienia prawa, ustawodawca może powielać błędy w kolejnych branżach. Późniejsze interwencje naprawiają poszczególne przypadki, ale nie zastąpią kompetencji potrzebnych przy tworzeniu reguł.

Reprezentant odpowiada przed reprezentowanym

Standard powinien być jednoznaczny: każda proponowana ingerencja wymaga nazwania problemu, uzasadnienia kosztów i wskazania korzyści dla obywateli. Po wdrożeniu trzeba sprawdzić, czy tę korzyść osiągnięto. Jeśli przepis szkodzi, obowiązkiem jego autorów jest podjęcie pracy nad zmianą. Obrona własnego prestiżu nie jest interesem publicznym.

Dotyczy to również tych, którzy chcą państwo naprawiać. Tysiące interwencji są miarą wysiłku; o wartości tego wysiłku rozstrzyga poprawa warunków życia i pracy ludzi. Rząd przedsiębiorców ma sens jako sposób dostarczenia kompetencji i skutecznej reprezentacji, a jego pracę trzeba oceniać według tej samej zasady.

Wybrany przedstawiciel ma odpowiadać przed obywatelem. Jeżeli to obywatel musi prosić o ochronę przed swoim przedstawicielem, władza sprzeniewierzyła się celowi, dla którego została powierzona.

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.