Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Krzysztof Strobel
Rynek w praktyce · Notka · Krzysztof Strobel

Podatki w cenie produktu. Pełny rachunek ustawodawcy | prof. Mariusz Miąsko

Krzysztof Strobel19 października 2026

Prof. Mariusz Miąsko przywołuje 300 zł łącznych składek i podatków w opisywanej przez siebie umowie o pomocy przy zbiorach, niezależnie od wysokości wynagrodzenia. Ten przykład pozwala spojrzeć na podatki w cenie produktu od strony decyzji, która je tworzy. Skoro udało się ustanowić ograniczone obciążenia, można pytać ustawodawcę o sens każdego kolejnego ciężaru.

Podatki w cenie produktu mają swojego autora

Profesor mówi o drodze od pomysłu do przyjęcia rozwiązania: „Zajęło mi to rok, żeby to wprowadzić do polskiego systemu prawnego”. Wspomina współpracę ze stowarzyszeniem producentów owoców i początkowy sprzeciw wobec propozycji. Przykładowe kwoty wynagrodzeń służą pokazaniu konstrukcji umowy. Najważniejsze jest to, że podjęto pracę nad zmianą reguł i doprowadzono ją do skutku.

W gospodarce decyzja o dodatkowym obciążeniu nie zatrzymuje się jednak na podmiocie wskazanym w przepisie. Producent uwzględnia koszt w rachunku działalności i próbuje pokryć go ze sprzedaży. Gdy cena rośnie, płaci kupujący. Gdy konkurencja nie pozwala jej podnieść, koszt ogranicza opłacalność produkcji. Samo wskazanie firmy jako płatnika nie mówi jeszcze, kto ostatecznie poniesie ciężar.

Konsument widzi cenę, urząd widzi wpływ

Dla domowego budżetu dodatkowy wydatek oznacza mniej pieniędzy na inne zakupy. Konsument rozlicza się z całej kwoty przy kasie, nawet jeśli nie potrafi oddzielić w niej kosztu produktu od kosztów narzuconych jego producentowi. Dlatego interes kupującego powinien być obecny już podczas tworzenia obciążeń, zanim otrzyma on gotowy rachunek.

Na poziomie rynku stawką jest zdolność polskiego produktu do konkurowania z importem. Jeżeli przepisy zwiększają koszt krajowej produkcji, utrudniają firmie utrzymanie atrakcyjnej ceny. Sama dobra organizacja pracy nie unieważni obowiązku zapłaty. Zamiast pomagać producentowi wykorzystać jego sprawność, państwo może zużywać jej efekty na pokrywanie kolejnych danin.

Tu powstaje wygodna asymetria oceny. Wpływ z nowego obciążenia można przypisać konkretnej decyzji. Koszt rozchodzi się po cenach, wynikach firm i budżetach rodzin. Kiedy patrzymy wyłącznie na pierwszą stronę tego rachunku, łatwo przedstawić pobranie większej kwoty jako sukces. Trudniej zauważyć, co obywatele musieli z tego powodu odłożyć, ograniczyć albo kupić gdzie indziej.

Dobre prawo rozlicza się z całego skutku

Dlatego jako standard oceny przyjmuję pełny rachunek: wpływ do budżetu, koszt wytwarzania, możliwość konkurowania i wydatek konsumenta. Przed ustanowieniem kolejnego obciążenia te elementy powinny być rozpatrywane razem. Przykład umowy przywołanej przez profesora daje tej zasadzie konkretny punkt odniesienia: pracę legislacyjną można skierować również na ograniczenie kosztów.

Dobrze skonstruowane prawo zostawia producentowi przestrzeń na konkurencyjną ofertę, a kupującemu na wybór mieszczący się w jego budżecie. Państwo nie staje się bogatsze od samego przenoszenia pieniędzy z jednej kieszeni obywatela do drugiej, urzędowej.

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.