Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Krzysztof Strobel
Człowiek w praktyce · Notka · Krzysztof Strobel

Demokracja jako fasada. Obywatel ma głos, ale czy ma wpływ? - Prof. Mariusz Miąsko

Krzysztof Strobel4 października 2026

Najwygodniejszy obywatel dla władzy to ten, który sam uznał, że nie ma już na nic wpływu. Nadal głosuje, płaci i przestrzega procedur. Demokracja jako fasada nie potrzebuje jego milczenia w każdej sprawie. Wystarczy, że przestanie uczestniczyć w ustalaniu zasad, według których ma żyć.

Demokracja jako fasada: obywatel zajęty przetrwaniem

Prof. Mariusz Miąsko opisuje przeciążenie zmianami prawa drogowego: nie nadąża już przyswajać informacji o kolejnych obowiązkach i karach. „Teraz ja mam poczucie, że jestem takim niewolnikiem, niewolnikiem systemu”. To świadectwo człowieka zajmującego się prawem, który sam odczuwa ciężar systemu.

Przeciążenie ma także polityczny koszt. Kiedy cała uwaga idzie na to, żeby nie przeoczyć obowiązku, trudniej znaleźć czas na kwestionowanie jego sensu. Człowiek zaczyna pytać przede wszystkim, jak uniknąć kary. Pytanie, dlaczego w ogóle ustanowiono taki przepis, schodzi na dalszy plan. Władza zyskuje wtedy coś więcej niż posłuszeństwo: obywatela, który sam ogranicza swoją rolę do wykonywania cudzych decyzji.

Milczenie nie daje mandatu do wszystkiego

Można przeprowadzać wybory, a pomiędzy nimi traktować sprzeciw wobec regulacji jak przeszkodę w sprawnym zarządzaniu. W takim modelu obywatel jest potrzebny do udzielenia mandatu, potem ma nie utrudniać jego wykonywania. Demokratyczna procedura pozostaje, lecz jej sens zostaje odwrócony: zgoda na reprezentowanie ludzi zaczyna służyć podporządkowywaniu ich życia.

W tym widzę totalitarną logikę. Państwo przyznaje sobie prawo do coraz dalszej ingerencji, a człowiek ma stale uzasadniać, dlaczego potrzebuje swobody. Czy ustawodawca nie rozumie tej zależności, czy korzysta z niej świadomie? Zmęczenie obywateli jest wygodne w obu przypadkach. Brak sprzeciwu łatwo przedstawić jako akceptację, choć może oznaczać zwykły brak sił.

Udział, który zostawia ślad w prawie

W dalszej części rozmowy profesor opowiada o tworzeniu zespołów prawników, przedsiębiorców i naukowców, przygotowywaniu poprawek, petycji oraz projektów ustaw. Ta część rozmowy odpowiada na poczucie niewoli konkretną ambicją: uczestniczyć w powstawaniu reguł. Organizować wiedzę i pracę ludzi tak, żeby ich doświadczenie docierało tam, gdzie zapadają decyzje.

Miarą żywej demokracji jest również to, czy obywatelski sprzeciw może zmienić treść prawa. Czy człowiek, którego dotknie regulacja, ma realną szansę wpłynąć na jej kształt, zanim stanie się adresatem sankcji. Bez tego udział obywatela łatwo sprowadzić do rytuału: najpierw poprosić go o głos, potem wymagać wyłącznie posłuchu.

Państwo, które oczekuje od obywatela odpowiedzialności, a odmawia mu wpływu, wychowuje poddanego. Nawet jeśli regularnie przypomina mu, że jest suwerenem.

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.