Dr Danuta Myłek mówi w naszej rozmowie, że nie pije mleka od 48 lat. Wcześniej piła. Kiedy pytam o jej stosunek do mleka, opisuje własne cierpienie i doświadczenia pacjentów, którym ono nie służy. Za taką wypowiedzią stoi coś więcej niż opinia o produkcie: człowiek, który przestał robić to, co wcześniej było częścią jego życia.
Mleko można odstawić. Przyzwyczajenie trudniej
W codziennych wyborach mamy szczególną słabość do ciągłości. Robiliśmy coś przez lata, więc sam staż zaczyna wyglądać jak uzasadnienie. Kolejne śniadanie staje się powtórzeniem poprzedniego, a pytanie o sens nawyku brzmi niemal jak zarzut wobec całej przeszłości.
Widzę w tym pułapkę szerszą niż żywienie. Jeśli zmianę traktujemy jak przyznanie się do porażki, będziemy bronić nawet decyzji, z której sami przestaliśmy być zadowoleni. Im dłużej trwała, tym więcej mamy do obrony. W końcu łatwiej zakwestionować nowe doświadczenie niż własną konsekwencję.
Historia dr Danuty Myłek jest tu konkretnym przykładem zmiany. Jednocześnie mówi ona, że część ludzi może pić mleko. Jej decyzja dotyczy jej życia; opowiedzenie o niej zostawia innym przestrzeń do przyjrzenia się własnym wyborom.
Wiedza ma konsekwencje w kuchni
W innym miejscu tego samego odcinka pada zdanie: „Ja w swoim życiu, co nowego tam odkryję, to wszystko zmieniam”. W ustach lekarza to również deklaracja gotowości do korygowania własnej praktyki. Zawodowa wiedza nie kończy pracy nad osobistymi nawykami.
Łatwo docenić czyjąś otwartość, dopóki pozostaje cechą charakteru. Trudniej, kiedy oznacza zmianę zakupów, sposobu gotowania albo rezygnację z czegoś lubianego. Wtedy wiedza zaczyna kosztować uwagę i wysiłek. Dopiero po tym widać, czy znalazła miejsce w codzienności.
Dla mnie wartość rozmowy o jedzeniu ujawnia się właśnie w tym przejściu. Można zapamiętać mocne zdanie, zgodzić się z nim i wrócić do poprzednich czynności. Można też postawić sobie konkretne pytanie: co w moim postępowaniu rzeczywiście wynika z tego, czego się dowiedziałem?
Konsekwencja potrzebuje korekty
Dobrym standardem jest możliwość ponownego przyjrzenia się decyzji bez obowiązku bronienia jej za wszelką cenę. Potrzebujemy tego jako pacjenci, konsumenci i ludzie, którzy radzą innym. Szczególnie wtedy, gdy do własnych wyborów zdążyliśmy już przekonać bliskich.
Szanuję konsekwencję, która pozwala człowiekowi działać. Jeszcze bardziej tę, która zostawia mu prawo do poprawki.