„Owoce są dla małp” — mówi dr Danuta Myłek, a zaraz dodaje: „Nie potrzeba za dużo owoców, bo fruktoza nas niszczy”. Dalej wskazuje owoce, które ceni za pożyteczne składniki. Jest wśród nich agrest. Ta wypowiedź stawia przed czytelnikiem większe zadanie niż zapamiętanie mocnego zdania: trzeba zrozumieć kryterium wyboru.
Jedno hasło nie wybierze za nas jedzenia
Słowo „owoce” pozwala szybko nazwać całą grupę produktów. Przy zakupach wybieramy jednak konkretny owoc i konkretną ilość. Dr Danuta Myłek zwraca uwagę na fruktozę, czyli cukier występujący w owocach, a zarazem na ich pożyteczne składniki. W jej wypowiedzi oba względy należą do tej samej decyzji.
Mogę zapamiętać hasło i czuć, że wiem już wystarczająco dużo. Przy półce pozostanę jednak bez odpowiedzi na podstawowe pytania: co wybrać, ile i dlaczego właśnie to? Kłopot zaczyna się wtedy, gdy pewność pojawia się wcześniej niż umiejętność rozróżniania.
Agrest sprawdza, czy wiedza ma zastosowanie
Wiedza o jedzeniu wymaga możliwości użycia. Jeżeli owoc wskazany jako wartościowy trudno znaleźć podczas zwykłych zakupów, między zaleceniem a codziennością zostaje luka. Dlatego pytam o agrest w sklepach, w jego sezonie. Samo powtarzanie konsumentowi, żeby wybierał świadomie, nie sprowadzi produktu na półkę.
Dla kupującego ta luka może oznaczać dodatkowy czas i osobną wyprawę. Dla sprzedawcy — pytanie, czy znajdzie dostawcę i kupujących, zanim delikatny towar straci świeżość. Obie strony mają swoje ograniczenia. Łatwo je przeoczyć, gdy odpowiedzialność za cały jadłospis sprowadzimy do jednej chwili, w której klient wkłada coś do koszyka.
Dobra edukacja kończy się możliwością wyboru
Za dobry standard uważam takie mówienie o jedzeniu, które daje kryterium, konkret i zastosowanie. Kryterium pozwala rozróżniać. Konkret wskazuje produkt. Zastosowanie uwzględnia codzienne zakupy i kuchnię. W całej rozmowie dr Danuta Myłek wraca do tej ostatniej części: mówi o uprawie na balkonie i o ziołach używanych jako przyprawy. „Im więcej mamy wiedzy, tym więcej wykorzystamy tego, co mamy”.
Od handlu nie oczekuję magazynu wszystkich dobrych intencji. Sensowna jest natomiast rozmowa o sezonowej ofercie, próbie sprzedaży i zainteresowaniu klientów. Wiedza o jedzeniu oraz możliwość zakupu powinny się wreszcie spotkać.
Dopiero wtedy agrest przestaje być przykładem w rozmowie. Może zostać składnikiem kolacji.