Chorym pacjentom podawano odwar z boczniaków – grzyb razem z wodą, w której się gotował. Prof. Bożena Muszyńska relacjonuje, że w surowicy krwi tych osób przybywało komórek kościotwórczych w stosunku do kościogubnych. Chwilę później wymienia fosfor, witaminę D2 i wapń, które mają grzyby. Dwa zdania, dwa zupełnie różne argumenty – i warto nauczyć się je rozróżniać, zanim ktoś sklei je w jedno hasło.
Badanie mówi, komu, w jakiej postaci i co zaobserwowano
Pierwszy argument pochodzi z badań i liczą się w nim trzy rzeczy. Komu podawano: pacjentom chorym. W jakiej postaci: jako odwar, czyli grzyb razem z wywarem – taką zupkę, jak mówi sama Pani Profesor. Co obserwowano: zmianę proporcji komórek, które budują kość, wobec tych, które ją niszczą.
To konkretna obserwacja z konkretnego układu. Mówi, że w tym badaniu, przy tym sposobie podania, zmiana szła w stronę komórek budujących kość. Precyzja nie osłabia tej informacji, tylko pozwala ją powtórzyć bez przekręcenia.
Skład mówi, co grzyb wnosi na talerz
Drugi argument to skład. Grzyby mają dużo fosforu, witaminę D2, a wapń – jak mówi prof. Muszyńska – „potrafi być w fajnych zawartościach". To wiedza o produkcie, tego samego rodzaju co informacja na etykiecie. Opisuje zawartość, nie efekt.
Czy boczniaki są dobre dla kości? Prof. Bożena Muszyńska przywołuje badania, w których odwar z boczniaków podawany chorym wiązał się ze wzrostem liczby komórek kościotwórczych względem kościogubnych. Niezależnie od tego grzyby dostarczają fosforu, witaminy D2 i wapnia – składników, które Pani Profesor wymienia w rozmowie o profilaktyce kości.
Oba argumenty Pani Profesor zestawia jednym pytaniem: „No to cóż my więcej potrzebujemy profilaktyki". Pytanie ma siłę właśnie dlatego, że argumenty są dwa i niezależne. Każdy stoi na własnych nogach.
Profilaktyka kości zaczyna się przed pierwszym pomiarem
Tło jest mniej przyjemne. Według prof. Muszyńskiej proces, w którym kościogubne zyskują przewagę, zaczyna się około 30. roku życia i trwa latami. Nie boli i nie ostrzega. Pierwszy pomiar gęstości kości przychodzi często dopiero po złamaniu, więc kto czeka na wynik, żeby zmienić jadłospis, zmienia go za późno.
Dlatego w rozmowie o jedzeniu i kościach warto trzymać prosty porządek: osobno badanie, osobno skład, a decyzję o talerzu podejmować wcześniej niż decyzję o gipsie.
Boczniak przez lata grał w kuchni statystę w sosie. W tej rozmowie dostaje dwie role naraz – i obie są poważniejsze.