„Pan zapłaci, ja zapłacę, wszyscy zapłacimy” — mówi w moim podcaście prof. Mariusz Miąsko o kredytach zaciąganych na finansowanie państwa. W tym zdaniu mieści się informacja, która powinna towarzyszyć każdej obietnicy wydatków na kredyt: pieniądze do rozdysponowania są również zobowiązaniem do spłaty.
Uznanie dla polityka, zobowiązanie dla obywatela
Obietnicę można ogłosić na jednej konferencji. Koszt jej finansowania rozłożyć na lata i miliony ludzi. Polityczna korzyść ma wtedy wyraźnego autora, a ekonomiczny ciężar wielu płatników. Taka konstrukcja sprzyja pokazywaniu wydatków jako dowodu hojności. Wystarczy mówić głośno o tym, co zostanie sfinansowane, a cicho o tym, skąd wzięto pieniądze.
Nie trzeba nawet zaprzeczać istnieniu długu. Wystarczy zostawić go w języku finansowania, obsługi zobowiązań i salda budżetu. Obietnica pozostaje konkretna i łatwa do zapamiętania. Koszt wymaga już przebicia się przez pojęcia. Obywatel dostaje dwa opisy tej samej decyzji, lecz tylko jeden nadaje się na hasło wyborcze.
Nie podpisałeś. Dokładasz się do spłaty
Dla Ciebie znaczenie ma to, jak państwo wykorzystuje pieniądze pochodzące także z Twojej pracy. Zobowiązania trzeba obsługiwać, a środki przeznaczone na ten cel przestają być dostępne na inne wydatki. Żeby interesować się tym rachunkiem, nie musisz prowadzić firmy. Wystarczy, że utrzymujesz siebie, rodzinę i dokładasz się do wspólnego budżetu.
W skali gospodarki Miąsko stawia pytanie o zdolność wypracowania pieniędzy na utrzymanie państwa. Odwołuje się do krzywej Laffera i domaga rozwoju przedsiębiorstw, który pozwoli pokrywać całość wydatków budżetowych. W szerszej rozmowie podkreśla pracę zarówno przedsiębiorców, jak i zatrudnionych przez nich ludzi. To właśnie do źródła przychodów kieruje uwagę, gdy sprzeciwia się dokładaniu kolejnych kredytów.
Pokaż koszt równie głośno jak korzyść
Każda obietnica finansowana długiem powinna zawierać pełny rachunek: kwotę pożyczki, koszt finansowania oraz wskazanie źródła spłaty. Te informacje powinny być równie widoczne jak zapowiadana korzyść. Dopiero wtedy obywatel może ocenić decyzję, zamiast wybierać między atrakcyjnymi hasłami.
Nie nagradzaj oklaskami obietnicy, której koszt przed Tobą przemilczano. Hojność za cudze pieniądze jest łatwa. Uczciwość zaczyna się przy pokazywaniu rachunku.