Przy zbieraniu grzybów dziko rosnących pomyłka dotyczy zdrowia — mówi prof. Bożena Muszyńska. Gatunków jest dużo, a ich rozpoznawanie nie jest łatwe. Dlatego liczba gatunków w koszyku nie może wyprzedzać naszej wiedzy.
Zbieranie wielu gatunków grzybów nie dowodzi wiedzy
Pytam Panią Profesor, co zaskakuje ją w badaniach grzybów. Odpowiada, że przede wszystkim ich ogrom. Ta różnorodność może budzić ciekawość, ale nie daje jeszcze umiejętności rozpoznawania. Właśnie w tym miejscu rozmowa zmienia kierunek: od liczby istniejących gatunków do liczby tych, które człowiek rzeczywiście zna.
Prof. Bożena Muszyńska mówi: „to nie są wyścigi, to jest zdrowie i zbiera się tylko to, co się zna”. Podaje przykład: jeśli zna dwa gatunki, koncentruje się na dwóch. Trzeciego najpierw uczy się rozpoznawać. Liczba grzybów w lesie nie zwiększa wiedzy osoby, która je zbiera.
Koszt pomyłki ponosi ten, kto zbiera
W tej wypowiedzi pada słowo „toksykologia”. To ono nadaje całej zasadzie wagę. Nowy gatunek może zaciekawić, ale ciekawość nie jest metodą rozpoznawania. Włożenie go do koszyka przed zdobyciem wiedzy odwraca kolejność: najpierw zapada decyzja, dopiero potem pojawia się próba jej uzasadnienia.
Koszyk na grzyby może wyglądać jak świadectwo doświadczenia. Sam jego rozmiar niczego jednak nie dowodzi. Gdy liczy się wynik wyprawy, łatwo pomylić większy zbiór z większą znajomością grzybów. Pani Profesor stawia granicę w innym miejscu — przy gatunku, który potrafimy rozpoznać.
Nowego gatunku uczysz się przed zbiorem
Standard jest prosty: zbierasz tylko to, co znasz. Jeżeli rozpoznajesz dwa gatunki, na nich się koncentrujesz. Poznawanie trzeciego jest osobnym zadaniem, wymagającym nauki; nie zaczyna się od włożenia nieznanego okazu do koszyka.
Nie musisz znać całego lasu. Musisz znać to, co wkładasz do koszyka.