Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Krzysztof Strobel
Rynek w praktyce · Notka · Krzysztof Strobel

Mandat przychodzi na końcu. Koszt przepisów zaczyna się wcześniej

Krzysztof Strobel15 września 2026

Państwo może dopisać obywatelowi obowiązek. Dodatkowej godziny do jego doby już nie dopisze. Prof. Mariusz Miąsko przywołuje w moim podcaście wzrost sumy mandatów z 650 milionów złotych do ponad 1,3 miliarda. „No właśnie w taki sposób, że się tak nas łupi” — mówi. Wiąże ten wzrost z przepisami, których człowiek nie jest już w stanie wychwycić.

Rachunek zaczyna się przed karą

Mandat ma kwotę, termin i odbiorcę przelewu. Wcześniejszy koszt łatwiej przeoczyć. Trzeba znaleźć informację o zmianie, zrozumieć obowiązek i ustalić, czy dotyczy naszej sytuacji. Potem jeszcze dostosować swoje działanie. Każdy z tych kroków wymaga czasu, który ma już innych właścicieli: pracę, rodzinę, odpoczynek.

Instytucja widzi przepis ze swojego obszaru. Obywatel musi pomieścić obok niego wszystkie pozostałe. Osobno każdy obowiązek może wyglądać na niewielki. Razem tworzą zajęcie, którego nikt nie uwzględnił w planie dnia. Za śledzenie zmian człowiek płaci uwagą. Za przeoczenie może zapłacić ponownie, już według taryfikatora.

Przeczytanie przepisu powinno coś rozstrzygać

W pełnej rozmowie Prof. Mariusz Miąsko wskazuje jeszcze jeden problem: sposób interpretowania prawa. Przedsiębiorca potrzebuje reguł, na podstawie których może podjąć decyzję i przewidzieć jej skutki. Jeżeli urząd odczyta przepis inaczej, koszt pojawia się już po zaangażowaniu pieniędzy i pracy. Sama staranność w czytaniu nie daje wtedy pewności wyniku.

To przesuwa uwagę z prowadzenia firmy na zabezpieczanie się przed zaskoczeniem. Kolejne wyjaśnienie, konsultacja czy odłożona decyzja zajmują miejsce działania. W takim układzie koszt prawa obejmuje również to, czego przedsiębiorca nie zdążył zrobić. Nie każda strata przychodzi w kopercie z urzędu.

Obywatel też ma prawo wymagać

Mój gość rozróżnia państwo i jego urzędników. Przypomina, że państwo to my, a urzędnikom płacimy. Z tej perspektywy zrozumiałość zasad jest częścią usługi, którą instytucja ma wykonać dla społeczeństwa. Odpowiedzialność obywatela za przestrzeganie prawa powinna spotkać się z odpowiedzialnością za jego tworzenie i stosowanie.

Pytanie o możliwość nadążenia za przepisami jest więc pytaniem o warunki zwykłego życia. Człowiek potrzebuje wiedzieć, czego się od niego wymaga, zanim podejmie działanie. Potrzebuje też móc wrócić do swojej pracy bez ciągłego oczekiwania kolejnej niespodzianki. Prof. Mariusz Miąsko pyta, czy w przeregulowanym systemie da się funkcjonować. Odpowiada: „Na krótką metę się da”. Na pytanie o szczęście mówi: „No nie da się być”.

Zapłacony mandat zamyka sprawę w urzędzie. Nie zamyka pytania, czy tak powinno wyglądać życie.

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.