Na spotkaniu z okazji czterdziestolecia matury kolega zapytał Prof. Bożenę Muszyńską: „a ty się dalej tym podgrzybkiem zajmujesz?”. Wspomina to w rozmowie o grzybach, badaniach i opóźnieniu Europy wobec Azji. Żart jest drobny. Założenie, które pozwala mu zadziałać, już mniej: o czymś tak zwyczajnym chyba nie ma aż tyle do odkrycia.
Znajomość grzybów ma więcej niż jeden poziom
Można rozpoznawać gatunek, wiedzieć, gdzie go szukać, i umieć przyrządzić z niego dobry posiłek. Każda z tych umiejętności ma wartość. Żadna jednak sama nie odpowiada na pytanie, jakie substancje zawiera grzyb, jak je wyizolować i co wykazały badania ich działania. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy znajomość jednego zastosowania daje nam poczucie znajomości całego tematu.
W drugiej części mojej rozmowy Prof. Bożena Muszyńska opowiada o japońskich badaniach prowadzących do rejestracji leków z substancji wyizolowanych z grzybów. Mówi o konkretnych związkach, badaniach klinicznych i dawkowaniu. Podgrzybek z towarzyskiego żartu i grzyb jako przedmiot badań nie należą do dwóch różnych światów. To nasza uwaga zatrzymuje się na różnych pytaniach.
Lekceważenie oszczędza wysiłek, ale zawęża wybór
Pozorna znajomość tematu jest wygodna. Pozwala uznać, że odpowiedź już mamy, zanim usłyszymy pytanie. Wtedy nawet długa obecność grzybów w naszej kuchni może stać się argumentem za tym, by niczego więcej się o nich nie dowiadywać. Skoro jadaliśmy je zawsze, cóż nowego może powiedzieć badacz?
Dla konsumenta stawką jest umiejętność oceny informacji. Przy preparacie z grzybów potrzebne są inne pytania niż przy koszyku przeznaczonym na obiad. Pani Profesor wyjaśnia znaczenie standaryzacji, czyli określenia zawartości danego związku w preparacie, oraz precyzyjnej dawki. Sama znajoma nazwa gatunku nie daje tych odpowiedzi. Bez nich łatwo oceniać produkt wyłącznie po tym, czy lubimy grzyby albo wierzymy w ich właściwości.
W nauce stawka jest inna: możliwość prowadzenia pracy, której wyników jeszcze nie znamy. Prof. Bożena Muszyńska wspomina brak poparcia na początku swojej drogi i zespół walczący o finansowanie. Nie wyjaśnia to wszystkich przyczyn europejskiego opóźnienia. Pokazuje jednak, że obok pytań o metody i wyniki istnieje wcześniejsze: czy dany temat w ogóle uznajemy za wart czasu, pieniędzy i miejsca w kształceniu.
Szacunek do tematu zaczyna się od konkretnego pytania
Dobry standard rozmowy o grzybach wymaga rozdzielenia zakresów wiedzy. Doświadczenie zbieracza odpowiada na inne pytania niż analiza laboratoryjna, a wynik dotyczący wyizolowanej substancji wymaga wskazania jej postaci i dawki. Rzeczowa informacja powinna mówić, co zbadano i czego dotyczy odpowiedź. Dzięki temu odbiorca może ocenić jej znaczenie dla własnej decyzji.
W tej rozmowie jest miejsce na historię badań w Azji, europejskie bariery, lekarzy zdobywających wiedzę na studiach podyplomowych i kuchenne przekonania utrwalone przez stare książki. Łączy je pytanie o gotowość do uczenia się czegoś, co wydawało się już dobrze znane.
Najwięcej można przeoczyć w temacie, o którym sądzi się, że nie ma już czego słuchać.