„A grzyby to nie rośliny?” — pytanie profesora, przywołane przez prof. Bożenę Muszyńską, można potraktować jako gotową anegdotę. Zestawiam ją jednak z dwoma momentami: początków jej pracy czterdzieści lat temu i sytuacji, w której lekarze przychodzą zdobywać wiedzę o grzybach. Pomiędzy nimi zmieniło się znacznie więcej niż nastawienie do jednego tematu.
Badania nad grzybami: od zasadności do zastosowania
Pani Profesor wspomina, że na początku traktowano ją trochę jak dziwaka. „Niepoważny temat grzybowy” miał nie pasować do powagi wydziału. W takim otoczeniu badacz musi poświęcać uwagę także uzasadnianiu własnego wyboru. Zanim rozmowa dotrze do wyników, zatrzymuje się na pytaniu, czy w ogóle warto się tym zajmować.
Cztery dekady później prof. Bożena Muszyńska opowiada o wykładzie w Narodowym Instytucie Onkologii oraz o lekarzach uczestniczących w zainicjowanych przez nią studiach podyplomowych. To konkretne oznaki zmiany opisanej przez mojego gościa. Zainteresowanie przesuwa się ku wiedzy, którą można zdobyć, i możliwościom jej wykorzystania. Pytania stają się bardziej szczegółowe, bo sam temat znalazł już zainteresowanych słuchaczy.
Dorobek, który pozwala pytać dalej
W naszej rozmowie grzyby pojawiają się jako żywność, źródło określonych substancji i przedmiot badań nad zastosowaniem w farmacji. Każdy z tych obszarów wymaga innych pytań. Wartość produktu na talerzu, właściwości pozyskanego składnika i jego zastosowanie w leczeniu nie są jednym zagadnieniem. Rozwój wiedzy pozwala coraz precyzyjniej je rozdzielać.
Właśnie w tej perspektywie widzę znaczenie pracy Pani Profesor. Czterdzieści lat zajmowania się grzybami to dorobek, z którego korzystają następni zainteresowani tematem. Tworząc studia podyplomowe, prof. Bożena Muszyńska daje lekarzom możliwość pogłębiania wiedzy i stawiania kolejnych pytań. Jej udział w rozwoju dziedziny obejmuje badania oraz kształcenie ludzi, którzy mogą wykorzystać zdobyte kompetencje w swojej pracy.
Większa wiedza, dokładniejsze wymagania
Pani Profesor podkreśla potrzebę pełnowartościowych badań klinicznych. To ważny element tej historii: wraz z zainteresowaniem zastosowaniami rosną wymagania wobec odpowiedzi. Trzeba ustalić, jaki efekt badamy, w jakich warunkach i co otrzymany wynik rzeczywiście pozwala powiedzieć. Czytelnik również zyskuje dzięki temu lepsze pytanie niż ogólne „czy grzyby są zdrowe?”. Może pytać o konkretny gatunek, składnik i zastosowanie.
Tak odczytuję tę czterdziestoletnią drogę: coraz więcej wiemy i coraz dokładniej potrafimy pytać. Zasługą ludzi takich jak prof. Bożena Muszyńska jest także to, że kolejne osoby mogą zaczynać od wiedzy, którą oni przez lata budowali.