Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Krzysztof Strobel
Zdrowie w praktyce · Notka · Krzysztof Strobel

Rozpoznawanie grzybów. Kto zaufa temu, co przyniesiesz z lasu - Prof. Bożena Muszyńska

Krzysztof Strobel14 października 2026

„Grzybów nie rozpoznajemy ze zdjęć” — mówi prof. Bożena Muszyńska. Przy rozpoznawaniu grzybów wskazuje znaczenie zapachu, przekroju i szczegółów budowy. Ta zasada dotyczy czegoś więcej niż decyzji człowieka pochylonego nad znaleziskiem. Jeśli później poda zebrane grzyby innym, skutki jego pomyłki mogą ponieść również oni.

Rozpoznawanie grzybów zaczyna się przed wspólnym obiadem

Wyobraźmy sobie zwykłą sytuację: ktoś wraca z lasu, przygotowuje grzyby i zaprasza bliskich do stołu. Jedzący nie widzieli, jak wyglądał każdy znaleziony okaz. Nie uczestniczyli w rozpoznawaniu. Ufają osobie, która zbierała. To normalna część wspólnego posiłku, ale właśnie dlatego tak wiele zależy od decyzji podjętej wcześniej, jeszcze w lesie.

Gdy podstawą tej decyzji była podpowiedź aplikacji, pojawia się dodatkowy problem. Zbierający zaufał programowi, a jego bliscy zaufali jemu. Przy stole nikt już nie patrzy na ekran z propozycją nazwy. Dostaje gotowe jedzenie. Wątpliwość, której nie rozstrzygnięto przy zbieraniu, nie znika jednak podczas przygotowania posiłku. Znika jedynie z pola widzenia ludzi, których również dotyczy.

W naszej rozmowie prof. Bożena Muszyńska opisuje próbę, w której aplikacja wskazała twardnika japońskiego albo muchomora czerwonego. To odpowiedź pozostawiająca nierozstrzygniętą tożsamość grzyba. Podanie dwóch nazw nie daje podstaw do wybrania tej, która bardziej pasuje do planów na obiad. Przekazanie takiej podpowiedzi dalej też nie zamienia jej w wiedzę.

Zasada obejmuje także tych, których częstujemy

Dlatego nie używam aplikacji do rozpoznawania grzybów przeznaczonych do jedzenia. Zbieram tylko to, co dokładnie znam. Jeśli znam jeden gatunek, na nim kończy się mój zbiór. Kolejnego nauczę się później. Tak rozumiem odpowiedzialność zarówno za siebie, jak i za ludzi, którzy mogliby zaufać mojemu wyborowi.

Ta granica jest szczególnie ważna przy narzędziach, z którymi jesteśmy już oswojeni. Codzienna wygoda sprawia, że sięgnięcie po telefon staje się niemal odruchem. Tymczasem decyzja o zawartości koszyka wymaga czegoś więcej niż znajomego sposobu obsługi. Wymaga pewnej znajomości grzyba. Jeśli jej nie mam, rezygnuję ze zbioru; nie szukam kolejnej aplikacji, która rozwieje wątpliwość odpowiedzią bardziej po mojej myśli.

Człowiek, którego częstuję, ufa mojej wiedzy. Nie chciałbym, żeby za tym zaufaniem stała jedynie cudza podpowiedź na ekranie. Zdrowie i życie przy wspólnym stole są ważniejsze niż satysfakcja z pełnego koszyka.

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.