Małe gospodarstwa znikają. Co zostanie na naszych talerzach? Kamil Andrzejczyk
Odcinek solo.

O odcinku
Małe gospodarstwo znika z rynku, ale jeść musimy dalej — kto wtedy będzie decydował, co trafia na nasze talerze? W trzeciej części rozmowy sadownik Kamil Andrzejczyk opowiada o wypieraniu małych rolników przez wielkich graczy i o produkcji owoców, w której coraz trudniej utrzymać własne zasady.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Kontakt do Pana Kamila Andrzejczyka:
tel. 500 625 932
https://www.facebook.com/DziadkowySadTradycjiSmak
ZOSTAŃMY W KONTAKCIE
Krzysztof Strobel
🌐 Strona i artykuły
https://www.facebook.com/profile.php?id=100078521840488
https://www.linkedin.com/in/krzysztofstrobel
🎬 TikTok
https://www.tiktok.com/@krzysztof.strobel
☕ Wirtualna Kawa:
Jeśli cenisz te rozmowy, możesz wesprzeć powstawanie kolejnych, stawiając wirtualną kawę.
Dziękuję za wsparcie!
Przy zakupach wybieramy między jabłkiem a gruszką, jedną odmianą a drugą. Znacznie trudniej zobaczyć wybór, który znika wcześniej: między ludźmi, którzy te owoce uprawiają. Kiedy małe gospodarstwo przestaje istnieć, tracimy możliwość kupowania od konkretnego człowieka, poznania jego pracy i zapytania, co robi w swoim sadzie. Półka może nadal być pełna. Producentów, od których zależymy, może być coraz mniej.
Kamil Andrzejczyk prowadzi Dziadkowy Sad Tradycji Smak. W tej części wychodzimy od obrazu powoli gotowanej żaby i zmian, do których przyzwyczajamy się krok po kroku. Rozmawiamy o koncentracji władzy w internecie, handlu i rolnictwie. Kamil przywołuje program zachęcający do sprzedaży małego gospodarstwa większemu podmiotowi oraz mówi o swojej obawie przed przyszłością zdominowaną przez ogromne holdingi rolne. Pytamy, ile niezależności zostaje człowiekowi, gdy najwięksi przejmują kolejne obszary jego życia.
Wracamy też do samych owoców. Truskawek, czereśni, wiśni deserowych, gruszek i jabłek. Kamil opowiada, dlaczego z części odmian trudno mu uzyskać zbiór przy wybranym sposobie uprawy. O gruszy Konferencji mówi, że przez jedenaście lat zebrał owoce tylko dwa razy i rozważa usunięcie drzew. Za nazwą odmiany stoi tutaj rachunek pracy, ochrony roślin i plonu, którego można się nie doczekać.
Ile oprysków wykonano w sadzie? Samo liczenie nie zamyka rozmowy. Gość rozróżnia ostre środki interwencyjne od stosowanych przez siebie miedzi, siarki czy aminokwasów. Mówi o karencji, czyli czasie, który musi upłynąć od zastosowania danego środka do zbioru, i o presji na owoce bez skazy. W jego relacji oczekiwanie perfekcyjnego wyglądu wpływa na decyzje podejmowane długo przed tym, zanim zobaczymy towar na sprzedaż.
Jest również historia młodej producentki warzyw, którą Kamil znał osobiście. Opowiada o ręcznym pieleniu z matką, zmęczeniu i gradzie, który zniszczył uprawy. Ostatecznie kobieta porzuciła tę pracę. Dla klienta znika sprzedawca. Dla producenta kończy się wysiłek, w który wcześniej włożył czas, pieniądze i zdrowie. A smak jej kalafiora Kamil pamięta do dziś.
Rozmawiamy o tym, jak mało kupujący wiedzą o produkcji żywności, oraz o ludziach, bez których nie da się zebrać plonów. Nawet najbogatszy sadownik nie wykona całej pracy sam. Wracamy do doświadczeń pandemii, ograniczeń wolności i społecznych podziałów, które wchodzą także do gospodarstw, rodzin i codziennych relacji.
Pierwsza część pokazywała wysiłek związany z ograniczaniem oprysków. Druga — pieniądze, których po tej pracy potrafi zabraknąć. W trzeciej pytamy, co tracimy wszyscy, kiedy producent w końcu rezygnuje. Bo jego miejsce przy naszym stole ktoś zajmie.
Od którego lokalnego rolnika lub sadownika przestaliście kupować, bo zakończył działalność — i czym zastąpiliście jego produkty?
Krzysztof Strobel — podcast. Nowe odcinki co tydzień.

