Litr zastąpiony półtora litra. Warto na chwilę zatrzymać się przy tej różnicy między słowem a ilością. „Trochę” brzmi jak drobna korekta, coś, czemu nie trzeba poświęcać osobnej uwagi. Pięćdziesiąt procent skłania już do pytania. A przecież mówimy o dokładnie tej samej zmianie.
W rozmowie z Kamilem Andrzejczykiem, sadownikiem prowadzącym gospodarstwo po dziadku, przytaczam odpowiedzi, które słyszałem, gdy pytałem o ilość środka w opryskiwaczu. „Ja daję trochę więcej” — i przykład półtora litra zamiast litra na 1000 litrów. Kamil potwierdza, że zna podobną praktykę od sąsiadów. Nie wszyscy tak robią i nie zawsze. Ale ta granica nie unieważnia samego problemu. Pozwala mówić o nim uczciwie, bez przypisywania całemu środowisku postępowania konkretnych ludzi.
Najciekawsze jest to, co dzieje się z taką informacją po drodze do kupującego. Jeśli zostaje z niej wyłącznie liczba zabiegów, różnica w ilości preparatu znika z opisu. Był jeden oprysk i nadal jest jeden oprysk. Nie trzeba nawet podać fałszywej liczby, żeby odbiorca otrzymał niepełny obraz. Wystarczy policzyć tylko jeden wymiar całej czynności. Dlatego w pytaniu o uprawę owoców „ile razy?” i „ile środka?” nie są dwiema wersjami tego samego pytania. Każde dotyczy czegoś innego.
To ma znaczenie, kiedy przy zakupie porównujemy zapewnienia: mniej oprysków, niewiele chemii, tylko odrobina. Takie określenia brzmią uspokajająco, lecz bez konkretu każdy może rozumieć je po swojemu. Dla sprzedającego „mało” może oznaczać mniej niż dawniej. Kupujący może usłyszeć w tym znacznie dalej idącą obietnicę. Nie twierdzę, że za każdym takim słowem stoi zamiar wprowadzenia w błąd. Właśnie dlatego potrzebne są pytania, które pozwalają obu stronom ustalić, o jakiej ilości właściwie rozmawiają.
Dla mnie z tej rozmowy wynika prosty standard informacji o owocach: nazwa użytego środka, dawka i liczba zabiegów powinny się uzupełniać. Kupujący nie musi poprzestawać na ocenie, czy zapewnienie brzmi wiarygodnie; może zapytać, co konkretnie oznacza. Odpowiedź „trochę” warto wtedy zamienić na ilość. Nie po to, żeby z góry osądzić człowieka po drugiej stronie, lecz żeby obie strony mówiły o tym samym litrze.
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel