Dopóki nie dowiemy się, że niektóre gatunki przy braku światła rozrastają się przede wszystkim w trzony. Prof. Bożena Muszyńska wyjaśnia ten mechanizm, a przy okazji przypomina, jak łatwo pomylić znajome wyobrażenie z wiedzą potrzebną do zrobienia czegoś po raz pierwszy. Można przecież kupić dobry zestaw i postawić go w niewłaściwym miejscu.
Dlatego przed zakupem dobrze wiedzieć, jakich warunków wymaga konkretna uprawa. Gdzie ustawimy balot, jak będziemy go nawilżać, jaki dostęp światła zapewnimy grzybom? Instrukcja producenta pozwala odpowiedzieć na te pytania. To pozornie drobna różnica: wybieramy już nie tylko to, co chcielibyśmy zebrać, ale również to, czemu potrafimy zapewnić odpowiednie warunki. Zdjęcie dorodnych grzybów na opakowaniu nie odpowie za nas, czy mamy na nie miejsce.
W rozmowie pojawia się jednak jeszcze jedna wartość takiej wiedzy. Trzony, które w uprawie często się obcina, nie stają się przez to bezwartościowe. Prof. Bożena Muszyńska wskazuje na ich dużą zawartość błonnika i możliwość pozyskiwania z nich beta-glukanów na potrzeby farmaceutyczne. To zastosowanie wykraczające poza domową uprawę, ale pokazujące rzecz istotną: o przydatności danej części grzyba nie przesądza to, czy jest pożądana w zbiorze przeznaczonym do sprzedaży.
Podobnie z balotem po zakończonej uprawie. Jak mówi profesor, pozostałe podłoże można rozrzucić na działce jako nawóz. Kto ma działkę, może więc wykorzystać także to, co zostało po zebraniu grzybów. Nie trzeba przypisywać temu wielkiej idei. Wystarczy wiedzieć, do czego przyda się materiał, który mamy już u siebie.
Z tej rozmowy zostaje mi bardzo praktyczna myśl: znajomość produktu pomaga zarówno przed zakupem, jak i wtedy, gdy jego podstawowe zastosowanie dobiega końca. Na początku pozwala ocenić, czy stworzymy warunki do uprawy. Na końcu — rozpoznać wartość w tym, co pozostało. Przy grzybach obie rzeczy można przełożyć na konkretne czynności.
Cała rozmowa z prof. Bożeną Muszyńską — część 4: