Człowieka można nazwać skarbem i kazać mu czekać na korytarzu. Dopiero tam wychodzi na jaw, ile warte były uroczyste słowa o jego znaczeniu dla państwa.
Prof. Mariusz Miąsko mówi w moim podcaście, że jesteśmy „tym złotem, tym diamentem, tym dobrem luksusowym, najwspanialszym państwa polskiego”. Wychodzi od przedsiębiorców, ale domyka myśl słowami: „Notabene my ludzie, bo przecież jesteśmy wszyscy ludźmi”. W poprzedzającym fragmencie odrzuca podział na przedsiębiorców i pracowników. Ta wartość ma więc twarz także człowieka na etacie.
Za wpływami do budżetu stoją godziny czyjejś pracy. Zanim państwo podzieli pieniądze, ktoś musi stworzyć wartość, z której one powstaną. Dlatego człowiek przychodzący do urzędu nie powinien być traktowany jak przeszkoda w funkcjonowaniu instytucji. Przynosi sprawę, od której może zależeć jego możliwość pracy, zarabiania i planowania życia. Jego czas nie staje się bezwartościowy tylko dlatego, że znalazł się po drugiej stronie biurka.
Wymagajmy zatem szacunku, który da się zobaczyć w przepisie, decyzji i sposobie załatwienia sprawy. Państwo potrafi precyzyjnie określić termin naszej wpłaty. Powinno z równą powagą traktować czas, w którym samo ma wykonać swoją pracę. Pochwała obywatela nic nie kosztuje. Koszt lekceważenia ponosi obywatel. Czujesz, że instytucje szanują Twój czas równie skrupulatnie, jak rozliczają Twoje zobowiązania?
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel