roku życia. U każdego. To zdanie prof. Bożeny Muszyńskiej brzmi jak diagnoza wystawiona całemu rocznikowi – i każdemu następnemu.
Bo przez kolejne dekady nic się nie dzieje. Przynajmniej nic, co dałoby się poczuć. W kości komórek kościotwórczych ubywa, kościogubne wychodzą na prowadzenie, a my żyjemy dalej, nosimy zakupy, wchodzimy po schodach. O tym, że rozbiórka trwa od lat, dowiadujemy się zwykle przy pierwszym złamaniu i pierwszym pomiarze gęstości kości.
Odpowiedź, o której opowiada Pani Profesor, pachnie kuchnią. Chorym pacjentom podawano odwar z boczniaków – grzyb razem z wodą, w której się gotował. Dość szybko w ich krwi przybywało komórek budujących kość w stosunku do tych, które ją niszczą. Do tego fosfor, witamina D2 i wapń, które grzyby mają w dobrych zawartościach. „No to cóż my więcej potrzebujemy profilaktyki" – pyta.
Dawka jest skromna jak garść na patelnię: 3–4 pieczarki dziennie albo 1–2 gramy suszu. A kiedy zacząć? Zapytałem, czy po czterdziestce. „Od szóstego miesiąca" – odpowiedziała. Trudno o lepszy dowód, że na profilaktykę nigdy nie jest za wcześnie.
Cała rozmowa z prof. Bożeną Muszyńską
więcej treści na http://strobel.pl