Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Krzysztof Strobel
Notka · Krzysztof Strobel

Glifosat nie bierze się z powietrza.

Krzysztof Strobel23 września 2026

Zdanie Kamila Andrzejczyka brzmi jak oczywistość, a oczywistości mają to do siebie, że najłatwiej je przeoczyć.

Kamil prowadzi pięć hektarów, w tym stary sad po dziadku, i glifosatu nie używa. Pod jego jabłoniami rośnie trawa, czasem po dwa metry, bo kosi ją sam, kiedy akurat nie wiezie owoców na drugi koniec Polski. Inni sadownicy wytykają mu zielsko.

Zapytałem go, co znaczy, że ma zdrowe jabłka. Nie powiedział o smaku, choć mógłby. Nie powiedział o kolorze. Powiedział: bez pozostałości. To definicja skromna i bezlitosna zarazem, bo przenosi zdrowie owocu tam, dokąd wzrok kupującego nie sięga.

Przy półce oceniamy połysk, wielkość i brak plamki. Pozostałości pestycydów nie mają tam głosu. Odzywają się dopiero w laboratorium. Kamil Andrzejczyk zleca badania w Instytucie w Skierniewicach i, jak mówi, w jego owocach za każdym razem wychodzi zero.

Jego pytanie do krytyków jest więc proste, bez żadnej retoryki. Skoro, jak przywołuje, badania moczu dzieci w Polsce pokazywały glifosat, to skąd on się tam wziął? Nie z powietrza. Z jakiegoś pola, z jakiegoś sadu, z decyzji, która po drodze do sklepu przestała być widoczna.

Następnym razem, kiedy weźmiesz do ręki idealnie równe jabłko, zadaj mu to samo pytanie co Kamil. Skąd jesteś?

Całą rozmowę z Kamilem Andrzejczykiem obejrzysz tutaj: https://youtu.be/t3FrUkt2BBU

Więcej treści na: http://strobel.pl

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.