Przy pytaniu, skąd je wziąć, robi się nieco luźniej.
Prof. Mariusz Miąsko proponuje w moim podcaście proste ćwiczenie: spojrzeć na mapę świata, odnaleźć Polskę i zapytać, którędy mają do niej napływać pieniądze. Przedsiębiorstwa porównuje do pomp. Ten obraz przenosi uwagę na działalność, która ma zasilać naszą gospodarkę.
Gość przywołuje KGHM i sprzedaż miedzi na świecie. Mówi o innych surowcach, których wykorzystanie uważa za blokowane. Następnie przechodzi do ceł i Centralnego Portu Komunikacyjnego. W jego ocenie rozbudowana infrastruktura mogłaby kierować przez Polskę strumień towarów, przynosząc przychody. Zarzuca niewykorzystywanie tych możliwości.
Wspólne dla tych przykładów jest pytanie o źródło. Co mamy, co potrafimy zrobić i za co ktoś poza Polską będzie chciał zapłacić? Jakie warunki pozwolą wykonać pracę, sprzedać jej efekt i dotrzeć do odbiorcy? W takiej rozmowie gospodarka przestaje być odległą tabelą. Zaczyna się od rzeczy, które trzeba zorganizować.
Nie trzeba prowadzić firmy, żeby to dotyczyło własnego życia. Zamówienie ma znaczenie także dla człowieka, który przychodzi do zakładu na zmianę. Możliwość sprzedaży usług dotyczy również zatrudnionego specjalisty. Za przychodem przedsiębiorstwa stoi praca ludzi, a od dalszej działalności zależą ich wypłaty i plany.
Pod koniec fragmentu Prof. Mariusz Miąsko wraca do swojego wyliczenia: „my, przedsiębiorcy stanowimy 90% przychodów do państwa polskiego”. Wcześniej wyjaśnia, że uwzględnia różne podatki i daniny, a obok przedsiębiorców wymienia pracowników. W jego rozumowaniu to właśnie warunki wykonywania tej pracy powinny zajmować ważne miejsce w myśleniu o państwie.
Można obiecać większe wydatki w jednym zdaniu. Stworzenie warunków, w których powstaną środki na ich pokrycie, wymaga już więcej pracy. Produkt trzeba wykonać, usługę dostarczyć, transport zorganizować. Ktoś musi podjąć decyzję, zatrudnić ludzi i ponieść koszt, zanim pojawi się przychód.
Dlatego metafora pompy jest użyteczna również poza rozmową o przedsiębiorcach. Przypomina, że poziom życia zależy także od tego, co zasila wspólny obieg pieniędzy. Od możliwości, które wykorzystujemy, i decyzji, przez które inne pozostają niewykorzystane.
Przy stole można ustalić podział. Od samego przesuwania talerzy jedzenia jednak nie przybędzie.
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel