Chcemy wstać wypoczęci, a potrafimy tuż przed snem dołożyć organizmowi kolejne zadanie: trawienie.
Dr Danuta Myłek mówi w moim podcaście, że po posiłku trzeba produkować soki trawienne, prowadzić wchłanianie i przeznaczyć na te procesy dużo energii. Jeżeli dzieje się to podczas snu, nocny „remont” ma gorsze warunki. Sen może być słabszy, odnowa mniej skuteczna, a następny dzień trudniejszy.
Dlatego proponuje 15–16 godzin bez jedzenia. Podaje przykład ostatniego posiłku około szóstej lub siódmej wieczorem i śniadania dopasowanego do rytmu dnia. Tę przerwę łączy z autofagią — oczyszczaniem organizmu. Zużyte komórki, resztki bakteryjne i inne niepotrzebne elementy mogą zostać wykorzystane jako materiał energetyczny, poddane recyklingowi albo usunięte.
Nie chodzi więc wyłącznie o godzinę ostatniego kęsa. Chodzi o ilość pracy, którą zostawiamy organizmowi na noc. Czasem najlepsze, co możemy dla niego zrobić, to przez kilkanaście godzin nie przeszkadzać mu kolejnym posiłkiem.
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel