Pieniądze z Twojej pracy dotarły tam wcześniej. Ta kolejność powinna coś znaczyć również wtedy, gdy stajesz przed okienkiem.
Prof. Mariusz Miąsko mówi w moim podcaście o przedsiębiorcach i pracownikach, którzy finansują państwo. W swoim wyliczeniu uwzględnia podatki, koncesje, licencje, inne daniny oraz część mandatów. Zarzuca urzędnikom działania uderzające w firmy, z których pracy utrzymywana jest administracja. „Czy to nie jest tak, że to ogon macha psem?” — pyta.
W tym pytaniu chodzi o porządek odpowiedzialności. Obywatel ma obowiązki wobec państwa, ale instytucja również ma zadanie wobec obywatela. Powinna rozumieć sprawę, którą rozstrzyga, i skutki własnej decyzji. Samo zamknięcie postępowania nie oznacza przecież, że dla człowieka wszystko się skończyło.
Nie trzeba prowadzić firmy, żeby odczuć skutki jej problemów. Można w niej pracować, czekać na wypłatę, planować zmianę mieszkania albo odkładać pieniądze na przyszłość. Koszt, który formalnie ponosi przedsiębiorstwo, może ograniczyć możliwości ludzi z nim związanych. Urzędowe pismo ma jednego adresata. Życiowych adresatów jego skutków bywa znacznie więcej.
Dlatego Prof. Mariusz Miąsko wymienia obok przedsiębiorców także pracowników. To ważne dla sensu całej wypowiedzi. Za pieniędzmi trafiającymi do budżetu stoją ludzie, którzy codziennie wykonują swoją pracę. Państwo korzysta z jej efektów. Powinno więc rozumieć, jakie warunki pozwalają tę pracę kontynuować.
Mój gość ostro ocenia wiedzę urzędników o ekonomii, prawie i funkcjonowaniu państwa. Mówi również o szczątkowej wiedzy o tym, skąd są pieniądze. Łączy ten zarzut z przywołaną wcześniej skalą likwidacji, zawieszeń i upadłości firm. Pyta, czy ludzie podejmujący decyzje rozumieją źródło utrzymania instytucji, w których pracują.
W pełnej rozmowie wracamy do przewidywalności prawa. Człowiek potrzebuje wiedzieć, czego się od niego wymaga, zanim podejmie zobowiązanie. Dotyczy to inwestycji właściciela firmy, ale też planów pracownika, którego dochód zależy od dalszego działania zakładu. Zrozumiałe zasady pomagają planować życie obu.
Finansowanie państwa nie zwalnia nas z obowiązków. Daje jednak pełne prawo, żeby wymagać od instytucji kompetencji i odpowiedzialności. Szacunek dla obywatela zaczyna się od uznania, że jego czas, praca i plany mają znaczenie.
Pieniądze nie powinny być jedyną częścią obywatela, którą państwo przyjmuje z uznaniem.
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel