Ty masz wiedzieć, którą właśnie naruszyłeś. Oto cała elegancja tego systemu: jego niewiedza pozostaje problemem teoretycznym, Twoja może stać się podstawą kary.
Prof. Mariusz Miąsko mówi w moim podcaście, że samo śledzenie zmian w jednym obszarze mogłoby pochłonąć cały dzień. Tymczasem obszarów są miliony, a norm mogą być dziesiątki milionów — być może około stu milionów. To nie jest opis obywatelskiego lenistwa. To opis zadania, którego nie można ukończyć.
Mechanizm polega na przerzuceniu odpowiedzialności poznawczej. Twórca prawa może bez końca zwiększać jego objętość, zmienność i liczbę wzajemnych zależności. Adresat ma skończony czas, ograniczoną percepcję i nieograniczoną odpowiedzialność za to, czego nie zdołał odnaleźć. System produkuje chaos, lecz rachunek wystawia człowiekowi.
Na tej asymetrii rośnie władza interpretatora. Im mniej przewidywalna norma, tym mniej o wyniku decyduje samo prawo, a więcej ten, kto po fakcie wybierze jego znaczenie. Obywatel nie może wcześniej ustalić konsekwencji swojego działania. Urząd albo sąd może później wyjaśnić mu, dlaczego powinien był je przewidzieć.
Porządek prawny nie rozpada się dopiero wtedy, gdy znikają przepisy. Rozpada się wtedy, gdy właściwą regułę można wskazać dopiero po Twoim działaniu — i robi to człowiek, który będzie Cię oceniał. W takim układzie nie żyjesz pod prawem. Żyjesz pod cudzą interpretacją.
Obejrzyj fragment i sprawdź, jak system ustanawia obowiązek niemożliwy do wykonania, a następnie zamienia własny chaos w winę obywatela.