Prawdopodobnie kierujesz się tam, gdzie stoją suplementy. Po drodze mijasz pieczarki i nawet nie przychodzi Ci do głowy, że właśnie obok nich przechodzisz.
Prof. Bożena Muszyńska podaje prosty przykład: trzy–cztery brązowe pieczarki albo niewielka ilość suszu dodana do posiłku. Konkretna porcja, którą łatwo zobaczyć, zapamiętać i włączyć do codziennego jedzenia.
Ta liczba ma jednak większe znaczenie dopiero w kontekście całej rozmowy. Mówimy w niej o selenie, beta-glukanach, chitynie, witaminie D2 oraz o tym, jak gotowanie, suszenie i sposób przechowywania zmieniają to, co ostatecznie z grzybów otrzymujemy.
Najbardziej interesuje mnie tu nasza wyuczona ślepota. Produkt może leżeć przed nami przez całe życie, a my widzimy w nim wyłącznie to, do czego przyzwyczaiła nas jego kategoria. Pieczarka ma być dodatkiem do sosu. Suplement ma dostarczać wartości. Jedno skojarzenie odbiera zwykłemu jedzeniu znaczenie, a drugiemu dodaje powagi.
Czasem świadomy wybór zaczyna się jeszcze przed przeczytaniem składu. Zaczyna się od pytania: dlaczego wartości szukam właśnie na tej półce, a nie na tej, którą przed chwilą minąłem?
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel