Na skrzyżowaniu czerwone światło nie może dla jednego kierowcy oznaczać „stój”, a dla drugiego „jedź, jeśli odpowiednio to uzasadnisz”.
Porządek pojawia się dlatego, że wszyscy znają regułę, rozumieją ją tak samo i mogą przewidzieć zachowanie innych.
Z prawem powinno być podobnie.
Prof. Mariusz Miąsko zaczyna od pytania tak podstawowego, że niemal go nie zadajemy: po co w ogóle istnieje prawo? Odpowiedź brzmi: żeby wprowadzać porządek.
Jeżeli jednak ten sam przepis prowadzi do różnych wyników w zależności od użytych reguł interpretacji, człowiek nadal musi zgadywać. Nie zgaduje już, czy prawo istnieje. Zgaduje, jak odczyta je prawnik, urząd albo sąd.
Dla przedsiębiorcy ta różnica ma swoją cenę. Podpisuje umowę, uruchamia inwestycję albo zatrudnia ludzi, opierając się na jednym rozumieniu przepisu. Później może się okazać, że instytucja państwa przyjęła inne.
Prawo miało uwalniać człowieka od takiej niepewności. To jego najbardziej podstawowe zadanie. Proste do wypowiedzenia. Niezwykle trudne do wykonania.
Może więc pytanie o jakość prawa powinno zaczynać się nie od liczby nowych ustaw, lecz od czegoś znacznie prostszego: czy stosowanie tych samych reguł prowadzi nas do powtarzalnego wyniku?
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel