Czytasz go kilka razy. Konsultujesz z prawnikiem. Podejmujesz decyzję, podpisujesz umowę i uruchamiasz pieniądze.
Kilka miesięcy później urząd odczytuje ten sam przepis inaczej.
Pierwsza myśl jest prosta: ktoś się pomylił. Prof. Mariusz Miąsko pokazuje jednak mechanizm znacznie bardziej niepokojący. Prawnicy nie mają jednego, zamkniętego katalogu reguł, za pomocą których przechodzą od treści przepisu do normy prawnej. Nie ma nawet pełnej zgody, ile tych reguł jest.
Możesz więc znać ustawę. Możesz działać w dobrej wierze. Możesz wcześniej zasięgnąć profesjonalnej opinii. A mimo to nie mieć pewności, czy urząd albo sąd zastosuje ten sam sposób rozumowania.
Właśnie wtedy prawo przestaje być dla człowieka porządkiem, a staje się przewidywaniem cudzej interpretacji.
Zastanawiam się, ile decyzji biznesowych uznajemy za zabezpieczone tylko dlatego, że poznaliśmy jedną opinię prawną. I jak często pytamy nie tylko o końcowy wniosek, lecz także o reguły, które do niego doprowadziły.
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel