Szkolny posiłek łatwo potraktować jak punkt w planie dnia: dziecko zjadło, nie było głodne, można przejść dalej. Tyle że jedzenie nie kończy swojej pracy wraz z ostatnią łyżką zupy.
dr Danuta Myłek zwraca uwagę na znacznie dłuższą perspektywę. To, co budujemy w dzieciństwie, może pozostać z człowiekiem na całe życie. Sposób żywienia dotyczy więc nie tylko dzisiejszego samopoczucia dziecka. Dotyczy również jego rozwoju, pamięci, zdolności poznawczych i fundamentu, z którym wejdzie w dorosłość.
Właśnie dlatego nowe przepisy dotyczące żywienia dzieci, obowiązujące od 1 września 2026 roku, wymagają uważnego spojrzenia. Nie chodzi wyłącznie o nazwy potraw ani estetykę jadłospisu. Chodzi o model wprowadzony powszechnie do szkolnych stołówek.
W odpowiedzi na mój wniosek o dostęp do informacji publicznej Ministerstwo Zdrowia przyznało, że Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH nie prowadził badań dotyczących skutków zdrowotnych diety planetarnej u dzieci i młodzieży w polskiej populacji. Nie przeprowadzono również programu pilotażowego. Mechanizm powstania i wdrożenia tych regulacji opisałem w artykułach „Jadłospis Twojego dziecka napisano w Oslo” oraz „Ministerstwo NIE ZBADAŁO. Ministerstwo WDROŻYŁO!”.
Jeżeli decyzje żywieniowe podejmowane w dzieciństwie mogą mieć konsekwencje na całe życie, rodzice mają prawo pytać nie tylko, co znajduje się w szkolnym jadłospisie.
Powinni także wiedzieć, kto stworzył jego założenia, na jakiej podstawie je przyjęto i dlaczego powszechne wdrożenie nie zostało poprzedzone badaniem na mniejszej grupie dzieci.
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel