W historii medycyny nie brakowało narządów uznawanych za zbędne tylko dlatego, że ich funkcja nie była jeszcze dobrze rozumiana. Migdałki długo trafiały do tej kategorii. Gdy stawały się źródłem problemów, rozwiązanie wydawało się proste: wyciąć.
Dr Danuta Myłek przypomina, że migdałki nie są przypadkowym fragmentem tkanki. Wspólnie z gruczołami znajdującymi się na tylnej ścianie gardła tworzą pierścień Waldeyera. Według niej jest to pierwsza linia obrony organizmu — forpoczta, która znajduje się dokładnie tam, gdzie świat zewnętrzny styka się z wnętrzem człowieka.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc wyłącznie: czy migdałki sprawiają problem? Trzeba również zapytać, jaką funkcję pełnią i co zmienia się w całym systemie obronnym po ich usunięciu. Decyzja dotycząca jednego narządu nie pozostaje odizolowana od reszty organizmu.
Ten fragment łączy się z wcześniejszą wypowiedzią dr Danuty Myłek o wyrostku, który ma być magazynem mikrobioty. W obu przypadkach powtarza się ten sam schemat myślenia: najpierw uznajemy element za zbędny, ponieważ nie rozumiemy jego znaczenia, później go usuwamy, a dopiero na końcu zaczynamy dostrzegać konsekwencje.
Organizm nie jest zbiorem niezależnych części. Jest systemem, w którym każdy element pozostaje w relacji z innymi. Brak wiedzy o funkcji nie jest jeszcze dowodem, że tej funkcji nie ma. Czasami mówi jedynie o granicach naszego rozumienia.
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel