Żeby zrozumieć, skąd pochodzą, trzeba wyjść poza sam tekst rozporządzenia i odtworzyć drogę, którą przeszła stojąca za nimi koncepcja.
Początek tej drogi prowadzi do Oslo i komisji EAT–Lancet, która opracowała model diety planetarnej. Dalej pojawiają się prywatni fundatorzy, historyczne partnerstwa z globalnym biznesem oraz organizacje przekładające tę ideę na postulaty polityczne. W Polsce Fundacja ProVeg przedstawiła Ministerstwu Zdrowia siedem stron konkretnych propozycji legislacyjnych. Pięć z siedmiu ma swoją reprezentację w finalnym rozporządzeniu. Dwa rozwiązania znalazły się w nim w tym samym brzmieniu. Dwa inne odrzucono, w tym proponowane ograniczenie mięsa.
Nie poprzestałem na komunikatach organizacji ani wyjaśnieniach resortu. Porównałem dokumenty punkt po punkcie, a następnie złożyłem do Ministerstwa Zdrowia wniosek o dostęp do informacji publicznej.
W odpowiedzi resort poinformował, że NIZP PZH–PIB nie prowadził badań dotyczących skutków zdrowotnych stosowania diety planetarnej u dzieci i młodzieży w polskiej populacji. Przed wydaniem rozporządzenia nie przeprowadzono również odrębnego programu pilotażowego w placówkach oświatowych.
To jest właściwa stawka tej historii: jak prywatna koncepcja przechodzi przez pieniądze, biznes i organizacje wpływu, aż staje się publicznym obowiązkiem. Rodzic widzi dopiero ostatnie ogniwo — zmieniony jadłospis. Dlatego warto sprawdzić również wcześniejsze: kto przygotował propozycje, kto finansował wykorzystywane opracowania i na jakich dowodach państwo oparło decyzję.
Dokumenty, odpowiedź Ministerstwa Zdrowia i oba artykuły są dostępne na http://strobel.pl. Przeczytaj je, a później zapytaj swoją szkołę lub przedszkole, jak od września zmieni się menu Twojego dziecka.
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel