Prof. Bożena Muszyńska zwraca jednak uwagę na coś znacznie ciekawszego: składniki pochodzące od owadów już spożywamy. Możemy tylko o tym nie wiedzieć, ponieważ spotykamy je pod jednym z oznaczeń E.
I właśnie wtedy nie protestujemy. Nie widzimy odnóży, czułków ani zdjęcia świerszcza. Widzimy techniczną nazwę lub symbol, przesuwamy wzrok do kolejnej pozycji składu i wkładamy produkt do koszyka. Emocje pojawiają się dopiero wtedy, gdy ktoś nazwie źródło składnika wprost.
Pani Profesor dodaje, że chityna ze świerszczy i chityna z grzybów to ten sam związek. Różni się pochodzenie, ale największa zmiana zachodzi w naszej głowie. Techniczne oznaczenie przyjmujemy bez reakcji. Słowo „owad” uruchamia całą debatę o żywności przyszłości — choć część tej przyszłości zdążyliśmy już zjeść.
Cały odcinek na kanale YT - Krzysztof Strobel