Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Krzysztof Strobel
Rynek w praktyce · Notka · Krzysztof Strobel

Godzina czternasta trzydzieści…

Krzysztof Strobel22 lipca 2026

Godzina czternasta trzydzieści siedem

Wpiszą cię na listę i podadzą godzinę.

Nie dzień – godzinę. Ustawa o „Lex Szarlatan” mówi wprost: rejestr podmiotów prowadzących dezinformację medyczną zawiera datę i godzinę wpisu. Co do minuty. Państwo będzie wiedziało z aptekarską precyzją, kiedy oficjalnie stałeś się kłamcą.

Szkoda, że nie wiedzą, na jakiej podstawie. Pojęcie, na którym stoi ta konstrukcja – „aktualna wiedza medyczna” – nie zostało w ustawie zdefiniowane ani razu. To budowanie więzienia na fundamencie z mgły.

Mogą cię wpisać za twoimi plecami.

Artykuł 67zn ustęp 8 punkt 3 to Kafka w polskim wydaniu. Jeśli urząd stwierdzi „brak możliwości ustalenia adresu”, wpisuje cię do rejestru bez zawiadomienia. Sprzeciw? Masz dwa miesiące nie od dnia, w którym się dowiedziałeś, że jesteś na liście, ale od dnia wpisu.

Urząd, który nie potrafi znaleźć twojego adresu, publikuje w sieci twoje nazwisko. Znaleźli cię na tyle dobrze, by cię napiętnować, ale nie na tyle, by ci o tym powiedzieć. To inżynieria percepcji w najgorszym wydaniu – urzędnik nie musi udowadniać winy, wystarczy, że sprawi, by wszyscy uwierzyli, że jesteś winny.

Prawo, które sprawdza, czy masz co stracić.

Ustawa ściga wyłącznie działających „w celu osiągnięcia korzyści”. Anonimowy troll, który za darmo radzi leczyć raka kalafiorem, jest bezpieczny. On nie ma korzyści. Ale lekarz, autor książki, twórca marki premium? Wy jesteście celem. To prawo nie sprawdza, czy kłamiesz. Ono sprawdza, czy masz portfel, który można wydrążyć.

Odwołanie do kata.

Sprzeciw wnosi się do Rzecznika Praw Pacjenta. Do człowieka, który właśnie cię wpisał. On sam rozpatrzy skargę na własną decyzję, a wyrok ustawa nazywa ostatecznym. Gdyby Terry Pratchett to opisał, redaktor kazałby to skreślić jako zbyt grubą satyrę.

Senat poprawił przecinki.

21 lipca Senat pochylił się nad tekstem. I co znaleźli? Błąd gramatyczny. Zmienili „praktyk naruszających” na „praktyki naruszającej”. Znaleźli też problem konstytucyjny – przepis o kosztach ogłoszeń w gazecie był „zbyt ogólnikowy”. Wiemy już, gdzie przebiega granica przyzwoitości: rachunek za druk musi być precyzyjny. Pojęcie prawdy może pozostać dowolne.

To nie zła wola, a skrupulatność w sprawach nieistotnych, która ma przykryć ślepotę w fundamentalnych. Trzeba mieć oko, by wyłapać literówkę, i nie zauważyć, że oddaje się monopol na prawdę w ręce urzędnika bez definicji.

Będzie głosowanie.

Ustawa wraca do Sejmu. Nazwiska posłów też zostaną zapisane. Z datą i godziną.

Dokładnie tak samo jak w ich rejestrze. Różnica? Oni będą wiedzieli, za co

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.