Brzmi jak zdanie tak oczywiste, że aż niepotrzebne. A jednak dr Danuta Myłek pokazuje, że czasem właśnie od takich oczywistości trzeba zaczynać.
Bo jeśli organizm ma swoje prawa, potrzeby i granice tolerancji, to przemysłowy pomysł na „lepsze” karmienie nie unieważnia biologii.
Może ją najwyżej przez chwilę zagłuszyć.
Choroba szalonych krów była lekcją. Pytanie brzmi, czy my ją odrobiliśmy, czy tylko przewróciliśmy kartkę i poszliśmy dalej do następnego produktu.