Dr Danuta Myłek mówi w tym fragmencie rzecz prostą i niewygodną. Nie chodzi o to, żeby tylko dożyć. Nie chodzi o leżenie w łóżku, utratę kontaktu z rodziną i bierne trwanie.
Chodzi o życie, które nadal ma ruch, jasność, ciekawość i radość.
A kiedy mówi: „jestem wizytówką tego, co mówię i robię”, to nie brzmi jak autopromocja.
Brzmi jak najtrudniejszy rodzaj argumentu: własne życie jako dowód praktyki.