SŁOWNIK UKRYTYCH KOSZTÓW: „Zarządzanie oczekiwaniami” (Managing expectations)
Oficjalnie: transparentna komunikacja, partnerskie ustalanie realistycznych celów, dostosowywanie harmonogramów do aktualnych zasobów i zarządzanie zakresem projektu. Brzmi jak profesjonalne zarządzanie ryzykiem.
W praktyce: to korporacyjny sposób na powiedzenie: „Nie dostaniesz tego, na co się umawialiśmy, i musisz się z tym pogodzić”.
Kiedy projekt zaczyna się sypać z powodu złego planowania, cięć budżetowych lub braku kompetencji na górze, menedżerowie nie mówią: „Zawiedliśmy”. Mówią:
„Musimy zarządzić oczekiwaniami klienta/zespołu”.
Cel tej operacji jest czysto psychologiczny: zneutralizować Twoje rozczarowanie, zanim przerodzi się w otwarty sprzeciw. Masz poczuć, że obcięcie budżetu, przesunięcie premii czy zmniejszenie zakresu dostawy to normalny, wręcz „dojrzały” proces biznesowy.
Ukryty koszt: klient lub pracownik płaci za to swoim czasem, stresem i reputacją, łatając powstałe braki na własną rękę i na własny koszt. Ty zostajesz z problemem, a druga strona inkasuje premię za „elastyczne zarządzanie zakresem”.
Z jakimi najbardziej bezczelnymi przypadkami „zarządzania oczekiwaniami” spotkaliście się w swojej pracy lub biznesie? Co kryło się pod tym hasłem? Piszcie w komentarzach.