Przez lata uczymy się odkładać zmęczenie na później. "Jeszcze tylko ten projekt", "jeszcze ten kwartał", "po wakacjach odpocznę". Zakładamy zbroję funkcjonalności i dowożenia, ignorując sygnały płynące z ciała.
Z biologią nie da się jednak wynegocjować odroczenia spłaty.
Układ nerwowy nie czyta naszych planów i kalendarzy. Zapisuje każde niedospane jutro, każdy posiłek zjedzony w stresie i każdą godzinę spędzoną na zaciskaniu zębów. Największy koszt płacimy po cichu – nie da się bowiem znieczulić na zmęczenie i stres bez jednoczesnego odcięcia zdolności do odczuwania radości i spokoju.
Zbroja, która miała chronić Twój sukces, staje się izolatką. Prawdziwa odpowiedzialność za siebie nie polega na dokręcaniu kolejnych śrub, ale na uznaniu granic własnego organizmu. Zanim ciało samo powie "stop".