SŁOWNIK UKRYTYCH KOSZTÓW: „Traktowanie firmy jak własnej”
Oficjalnie: branie pełnej odpowiedzialności za powierzone obszary, postawa przedsiębiorcza, wysokie zaangażowanie i utożsamianie się z sukcesem organizacji. Brzmi to szlachetnie i odpowiedzialnie.
W praktyce: to darmowy lewar na Twoją lojalność i czas: „Oczekujemy, że będziesz ponosił ryzyko, brał na siebie stres i pracował po godzinach jak właściciel – ale przy zachowaniu pensji i braku jakichkolwiek udziałów w zyskach”.
„Ownership” w asymetrycznym wydaniu korporacyjnym to jednostronny transfer energii. Masz włożyć w cudzy biznes swoją pasję, czas wolny i spokój. Jeśli projekt odniesie sukces – nagrody i dywidendy powędrują na górę. Jeśli się nie uda – zostaniesz rozliczony ze swojej „odpowiedzialności”.
To sprytny mechanizm pozyskiwania motywacji przedsiębiorcy przy koszcie zwykłego etatu.
Ukryty koszt: oddawanie własnego zdrowia i czasu za obietnicę, że „Twój trud zostanie zapamiętany”. Nie zostanie. Wypalonego „właściciela bez udziałów” po prostu zastępuje się kolejnym.
Czy spotkaliście się z sytuacją, w której oczekiwano od Was poświęcenia właściciela przy pensji i braku decyzyjności szeregowego pracownika? Piszcie w komentarzach.