Ale Twoje ciało nie czyta marketingu. Dostaje wsad i wystawia rachunek.
Przez lata w biznesie uczymy się negocjacji i budowania wizerunku. Wydaje nam się, że zdrowiem też da się zarządzić za pomocą szybkich trików: kupna karnetu na siłownię, na którym nie staniemy, albo garści modnych suplementów.
Fizjologia tak nie działa. Ciało nie rozumie słowa "detoks" i nie obchodzą go zielone listki na etykiecie. Widzi cukier, ultra-przetworzony tłuszcz, brak regeneracji i stały wyrzut kortyzolu.
Nie negocjuj z biologią. Zamiast szukać cudownej kuracji, zacznij od prostych faktów na talerzu i w kalendarzu. Bo biologia zawsze na koniec przysyła komornika.