SŁOWNIK UKRYTYCH KOSZTÓWHasło na dziś:
„Inwestycja w relację”
Oficjalnie: budowanie długofalowego partnerstwa, elastyczność w trudnych momentach rynkowych i wspólne dzielenie się marżą dla dobra przyszłych projektów. Brzmi to mądrze i perspektywicznie.
W praktyce: to prośba silniejszego partnera handlowego:
„Ustąp mi ze swojej marży dziś, abym jutro łaskawie pozwolił ci znów dla mnie pracować”.
W relacjach biznesowych opartych na asymetrii sił (jak sieć handlowa kontra dostawca) „inwestowanie” ma charakter jednostronny. Ty płacisz żywą gotówką – obniżając cenę, zgadzając się na retro-rabat czy finansując akcję promocyjną.
W zamian dostajesz „walutę bez pokrycia” – mglistą obietnicę, że Twoja elastyczność zostanie zapamiętana przy kolejnym przetargu.
Nie zostanie. Podczas kolejnych negocjacji Twoja dzisiejsza obniżona cena będzie traktowana jako nowy punkt wyjścia do dalszych żądań. O dawnej „inwestycji” nikt już nie będzie pamiętał.
Ukryty koszt: finansowanie cudzej marży z własnej kieszeni za sam przywilej siedzenia przy stole.
Z jakimi pojęciami w biznesie się stykacie, które w rzeczywistości oznaczają, że to Wy macie zapłacić za czyjś komfort? Wpisujcie je w komentarzach.