Dziś “stary znajomy” na LI zainspirował mnie, by od czasu do czasu, przez jakiś czas prowadzić “Słownik Ukrytych Kosztów”. No to zacznę od wyrażenia od, którego się to zaczęło…
„Synergia rentowności”
Oficjalnie: partnerski dialog, wspólne budowanie wartości i konsolidacja potencjału w poszukiwaniu nowych obszarów wzrostu.
Brzmi nowocześnie, bezpiecznie i profesjonalnie.
W praktyce: to elegancki sposób na zadanie słabszemu partnerowi jednego prostego pytania:
„Co jeszcze możesz zrobić na swój koszt, abym ja więcej zarobił?”
Owa „synergia” zachodzi wtedy, gdy obie strony zgodnie patrzą na ten sam wykres zysków. Różnica polega na tym, że silniejszy widzi tam swoją marżę, a słabszy – cenę swojego przetrwania.
Silniejszy cieszy się z dodatkowych punktów procentowych, a słabszy z tego, że pozwolono mu zostać przy stole i zapłacić rachunek.
Z jakimi pojęciami spotykacie się na co dzień w biznesie lub retailu, które w tłumaczeniu na polski oznaczają po prostu: „zrób to moim kosztem”?