To dość częste przypadki niestety, jak np:
Jeden z widzów pyta z oburzeniem: „Dlaczego mamy sami dbać o zdrowie? Przecież od tego są lekarze i państwo!" — i to zdanie powiedziało mi o nas więcej niż tysiąc statystyk.
To tak, jakbyś przestał myć zęby, bo przecież stomatolog ma gabinet i w razie czego wyleczy próchnicę.
Ta sama iluzja dotyczy jedzenia. Chcemy wierzyć, że zmyjemy pestycydy z jabłka odrobiną sody. Tyle że drzewo piło chemię korzeniami — pestycydy są w środku, w miąższu. Zmywanie ich ze skórki to jak próba zmycia kaca pod prysznicem. Iluzoryczne czyszczenie sumienia.
Kupujesz olej rzepakowy, bo reklama mówi „zdrowy". Nie wiesz, że ponad połowa polskich upraw trafia do baków jako biodiesel. Reszta idzie na patelnię. Twoje żyły dostają ten sam olej co silnik diesla — tylko wolniej.
Urzędnik zatwierdza normy na papierze. Lekarz ratuje medycyną naprawczą, gdy już leżysz. Ale przy sklepowej półce stoisz sam na sam ze swoim koszykiem.
Odpowiedzialność ma zawsze Twój podpis.
Akcja na dziś: Idź do kuchni. Weź cynamon. Jeśli to gruba, pusta rurka — masz kasję. Tani zamiennik, który obciąża wątrobę. Prawdziwy cejloński wygląda jak cygaro z wielu warstw.
Jeden szczegół, twoja kontrola.
Co masz w szafce?