Można zaplanować artykuł. Można zaplanować Note. Ale restacka do zaplanowanego artykułu już nie.
Piękny, mały teatr techniczny Substacka.
Jakby można było wynająć salę, ustawić światło, zaprosić publiczność i zaplanować wejście konferansjera, ale człowiek od gongu musi stać osobiście przy kulisach o 7:43 i kliknąć „teraz”.
Nie wiem, może czegoś nie widzę. Ale wygląda na to, że restack nadal działa jak odruch, nie jak element procesu.
Dla kogoś, kto traktuje publikację poważnie, to drobiazg tylko pozornie. Bo dystrybucja nie jest dodatkiem do tekstu. Jest częścią tekstu w świecie, w którym nawet dobry akapit potrzebuje czasem własnego rozkładu jazdy.
Na dziś obejście jest proste: zaplanować Note z cytatem i linkiem. Czyli zrobić ręcznie małego sobowtóra restacka.
Tak z ciekawości - czy tylko mnie to przeszkadza?