To jest bardziej elegancki mechanizm: prawda leży na wierzchu, tylko została podana w formie, która odbiera człowiekowi sprawczość.
Etykieta nie kłamie wprost. Ona często robi coś sprytniejszego: daje pozór kontroli.
Czytasz. Widzisz tabelkę. Widzisz procenty. Widzisz skład. Masz poczucie, że „sprawdziłeś”.
A potem i tak kupujesz obrazek z przodu opakowania.
Dlatego dzisiejszy problem nie brzmi: „czy informacja jest dostępna?”. Brzmi: „czy normalny człowiek ma realną szansę ją zrozumieć przed półką, między pracą, dzieckiem i obiadem?”.