Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Krzysztof Strobel
Notka · Krzysztof Strobel

Dwie Bramy, Albo Dlaczego Czasami Lepiej Wyjść Niż Coś…

Krzysztof Strobel8 maja 2026

Dwie Bramy, Albo Dlaczego Czasami Lepiej Wyjść Niż Coś Powiedzieć

Zdań kilka z bieżącego życia.

Byłem dziś u stomatologa. Awaryjnie, ale to nieistotne.

Istotna jest poczekalnia. A właściwie jeden człowiek w niej – na wskroś uprzejmy, ale... no właśnie.

Brama Pierwsza: Wyjście Pełne Szczęścia

Wychodzę od stomatologa do poczekalni. Ludzi pełno – w końcu to poczekalnia, ludzie czekają. Mówię ładnie "dzień dobry", zagaduję nawet, bo mam poczucie winy – byłem przecież "z buta", awaryjnie, czyli kolokwialnie: wpakowałem się przed kolejką.

Moja uprzejmość najwyraźniej działa jak zaproszenie, bo jeden z jegomościów się ośmiala i zagaduje. O czym? O dentyście.

Dentyście.

Pierwsza myśl: kurczę, ciekawe. Ja wyszedłem od stomatologa, a on czeka do dentysty. Naprawdę mnie to zafascynowało – aż tak, że sobie zapisałem do późniejszych dywagacji lingwistycznych.

Ale do brzegu.

Effera O Influanserze

Jegomość, usłyszawszy że ja nic nie wiem (i nie wiem do tej pory, bo nie sprawdzam rzeczy, które mnie nie interesują), dzieli się efferą:

Niedaleko, bo w Stalowej Woli, jest dentysta – jak się jego mość wyraził – influanser. U tego dentysty-influansera zęby leczą celebryci.

Poszła plejada nazwisk, której nie zapamiętałem. Tylko pierwsze mi zostało: Rutkowski. Dalej już mgła, ale wśród tej celebryckiej śmietanki był też – cytuję fonetycznie – bizmesmen.

I ten bizmesmen się leczył, aż się wyleczył. A kiedy przyszło do płacenia, okazało się, że portfel ma w samochodzie. Ale jak już do tego samochodu doszedł, to doszedł jeszcze gdzieś dalej. Do wniosku doszedł – że nie ma co wracać. I nie zapłacił.

Taką to efferą jegomość się podzielił.

Moja Naiwność, Czyli Karma Wraca

Ja, z uprzejmości, ale i w osobistym przekonaniu, odpowiadam coś w stylu: "To bardzo nie fair, karma wraca, nie wyobrażam sobie być komuś coś winny..."

Standardowy zestaw moralnych zasad człowieka, który jeszcze wierzy w sprawiedliwość uniwersalną.

I tu jegomość mnie zaskakuje po raz ostatni.

Mówi: "AAAA, CO? Na biednego trafiło? Przecież u tego dentysty to się grube piniądze płaci za samo otwarcie drzwi!"

Brama Druga: Wyjście Pełne Konfuzji

I tu wracam do tytułu: czasami lepiej wyjść niż coś powiedzieć.

Bo co ja miałem powiedzieć? Że okradanie bogatych jest w porządku, bo są bogaci? Że "grube piniądze" to licencja na nieuczciwość? Że moralność ma próg dochodowy?

Mogłem. Ale wybrałem drugą bramę.

Wyszedłem. Życząc wszystkim w poczekalni miłego dnia.

Morał?

Nie ma morału. Jest tylko obserwacja: ludzie nie mają problemu z karmą, dopóki uderza w kogoś bogatszego. A uprzejmość w poczekalni to czasem zaproszenie do świata, w którym logika działa na zasadzie "dentysta vs stomatolog" i "bizmesmen, który nie zapłacił, bo po co".

Czasami lepiej wyjść.

Ja wyszedłem dwa razy.

Raz – pełen szczęścia, że mam już zęby załatwione. Dwa – pełen konfuzji, że załatwiłem sobie wgląd w ludzką naturę, o który nie prosiłem.

Obie bramy prowadziły na zewnątrz. Tylko jedna z nich była lepsza.

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.