Dla jego wyobraźni, pośpiechu, poczucia winy i potrzeby, żeby kupić coś „lepszego”.
Ciało dostaje coś zupełnie innego: skład.
Nie truskawkę z grafiki. Nie kroplę rosy. Nie obietnicę naturalnego smaku.
Dostaje wsad.
I albo ma z czego budować, albo ma co sprzątać.