Glukoza - coś dla mózgu. Fruktoza - z owoców. Człowiek jeszcze przez chwilę może mieć wrażenie, że kupuje rozsądek w kubeczku po jogurcie.
A potem okazuje się, że to nie owocowa poezja, tylko technologia słodzenia, którą organizm musi obsłużyć po swojemu.
I właśnie dlatego etykieta nie wystarczy. Trzeba jeszcze rozumieć język, którym nas uspokaja.