Czasem jest tylko dobrze ubranym sposobem na to, żeby nie zadać sobie trudniejszego pytania.
Po co ja tak naprawdę tak cisnę?
W rozmowie z Krzysztofem Sobczakiem mocno wybrzmiał jeden niewygodny wątek:
my w Polsce bardzo łatwo mylimy heroiczne przekraczanie siebie z dojrzałością.
Praca ponad siły. Wieczne dowożenie. Dwa etaty. Dom. Rodzina. Trening. I jeszcze duma z tego, jak bardzo jest nam ciężko.
Tylko to nie zawsze jest siła. Czasem to jest zwyczajnie życie bez kontaktu z sobą, przykryte etosem harówki.
Bo można pracować coraz mocniej i coraz mniej rozumieć, po co się to wszystko robi. Można być podziwianym i jednocześnie wewnętrznie pustym. Można mylić tempo z kierunkiem.
To jest właśnie najbardziej perfidna wersja zmęczenia: taka, która społecznie wygląda na cnotę.
Sobczak nie mówi o tym z pozycji komentatora. Dziś prowadzi praktykę pomocy psychologicznej, a jego głos bierze się z połączenia realnej pracy z ludźmi oraz własnego przejścia przez wypalenie i rozpad starego modelu sukcesu.
Jeśli od dawna pracujesz bardzo mocno, ale coraz słabiej czujesz sens, obejrzyj ten odcinek.
Link do rozmowy: https://bit.ly/4to9XJ6